• Wpisów:35
  • Średnio co: 34 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 18:05
  • Licznik odwiedzin:5 588 / 1231 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Od wczoraj nic się nie zmieniło. Dalej mi się w dupie przewraca.
Wróciłam kilkanaście dni temu i już zaczęłam się zniechęcać do wszystkiego. Powinnam się uczyć - ale nie. Lenistwo bierze górę. A jutrzejszy dzień zapowiada się naprawdę ciekawie..
Zauważyłam, że dużo osób pisze swoje postanowienia noworoczne. I choć bardzo mnie kusiło, żeby zrobić to samo.. spasowałam. I tak wyjdzie jak zawsze.
Zaczęłabym pisać.. znowu. Korci mnie, ale.. to chyba również nie ma sensu. Właściwie to wiele rzeczy bym zrobiła. Ale same chęci nie wystarczą.


  • awatar This is my happy world.: Ja mam motywację do nauki do momentu kiedy otworzę książkę :D A ty się trzymaj,musisz przezwyciężyć to lenistwo :D :D
  • awatar `jestem fajna. †: moja motywacja to mieć fajny brzuszek, ale żeby go zrobić potrzebna jest masa i przy tej masie zostanę ;D Lenistwo górą! :>
  • awatar .paulina: tak..dużo nauki jest, ale lenistwo mimo wszystko trzeba przezwyciężyć.Także no walcz. A no i też nie pisałam postanowień..co ma być to będzie. Trzymaj się :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Aniołki, karzcie mi się ruszyć, bo zaczyna mi się za przeproszeniem w dupie przewracać. Moja średnia prawdopodobnie będzie poniżej 4.0 to przykre, tym bardziej, że to tylko i wyłącznie wina mojego paskudnego lenistwa.
Zaczęłabym pisać od nowa opowiadania, ale.. czy jest ktoś, kto w ogóle chciałby to czytać? Bo wrzucanie tylko po to, żeby było zwyczajnie nie ma sensu. Człowiek nie wie czy idzie w dobrym kierunku, czy nie. Krótko mówiąc: JEST W DUPIE. I tyle.
Chyba pójdę oglądać Kuroshitsuji. Przynajmniej się na Ciela pogapię, bo mogę xD
Aa.. i te zdjęcie tak na temat. XDD Ale jest takie.. awrr, że musiałam wrzucić xD Nie wiem czemu bardziej podobają mi się faceci, którzy nie istnieją xD To smutne troszkę xD
Będzie ktoś z was na Pyrkonie? D:





Tak w ogóle.. to chyba zacznę robić ćwiczenia na pośladki XDD
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт !: jaa zawsze bez starania i uczenia się miałam średnią 3.6 może gdybym się uczyła to miałabym pond 4 ... ale teraz to i tak już nie ważne bo mam same egzaminy na które jako tako musze się przygotowywać ;/ Ćwiczenia na pośladki zajebisty pomysł ja też zaczynam :D powodzenia ! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dobry wieczór, wracam po długiej nieobecności.
Jeśli mam być szczera to głównym i jedynym powodem przez którego nie umieszczałam rozdziałów, było zwyczajne lenistwo. Dalej nie jestem sumienna i chyba mi się to nie zmieni. Ale póki mam chęci i w miarę niezłą mobilizacje - wracam. Jak długo? Nie mam zielonego pojęcia. Oby jak najdłużej.
Minął rok i moje słownictwo na pewno nie jest już takie ubogie. Zapewne znajdą się jakieś błędy interpunkcyjne, lub powtórzenia - ale jestem tylko człowiekiem. Także z góry przepraszam za każdą pomyłkę. Mam nadzieję, że nie będą one aż tak szczypać w oczy.

Co do moich opowiadań, zapewne nie każdemu one przypadną do gustu, jestem tego świadoma. Mimo wszystko dam z siebie wszystko. ♥

Jest jeszcze jedna sprawa, otóż przez te trzysta sześćdziesiąt pięć dni "dobrałam" się do chyba każdego gatunku. ( Przez ten czas pisałam dla pewnej wspaniałej osóbki :3) Najczęściej były to "proste" i "łatwe w zrozumieniu" historie dla młodzieży. Co tym razem będzie? Okaże się, jak już wcześniej pisałam, moje słownictwo się urozmaiciło Mam pewien pomysł odnośnie pisania na zamówienie.. Ale to już wy zdecydujecie, co o tym sądzicie, wydaje mi się, że pomysł byłby całkiem ciekawy.
Tym bardziej, że od jutra mam wolne i będę miała mnóstwo wolnego czasu, a kto wie? Może sprawię, że ktoś się uśmiechnie? :3 ( Ty też masz piękny uśmiech, tak do Ciebie mówię! )
 

 
Kolega przywitał się z Sebą, zastanawiam się kim on jest, gdyż nikt jeszcze nie trafił, w to, że mogłabym być siostrą Sebastiana.
-Rozgość się Rascal.-Powiedział mój kochany braciszek.. Od kiedy on taki miły.. Zaraz co?! To Rascal?! Ten Rascal?! O Jezusie.. Zmienił się.. Na lepsze oczywiście. Patrzyłam tak na Niego jeszcze przez chwilę, gdy nagle zadzwonił mój telefon, sięgnęłam po Niego I odebrałam. To Luna, znaczy wszyscy tak na nią mówią, naprawdę nazywa się inaczej.
-Kto to był I co chciał?-Zapytał z ciekawością Rascal, odchylając głowę tak, by móc mnie widzieć.
-Koleżanka, prosiła bym, poszła z nią pobiegać, bo samej jej się nie chce.. Ale nigdzie nie idę, nie chce mi się.
-Idź. Przyda Ci się, może akurat Twój tyłek nie będzie już tak płaski.
-CO?!-Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszałam. Że niby mój tyłek jest płaski?! Chyba nie widział płaskich tyłków. Zazdrości mi, nie ma innej opcji. Mój tyłek jest zajebisty.
-Co taka zdziwiona? Sorry Młoda, ktoś Ci to musiał powiedzieć.- Boże, on jest jeszcze gorszy od Seby. Jak można coś takiego powiedzieć?! Pff..
-Nie denerwuj się, trochę popracujesz I może znajdziesz sobie kogoś. Swoją drogą, jak nadrobisz nie będziesz musiała szukać daleko.-Po czym wyszczerzył się. Jeny, powaliło go?! Co on sobie w ogóle myśli..
-Musisz o siebie troszkę zadbać..
-Zamknij się już!-Nie wytrzymałam. Jak on może być taki bezczelny?!
-Złość piękności szkodzi.-Uśmiechnął się do mnie zadziornie. Seksowny... BOŻE CO?! Szlag mnie trafi. “Ogarnij się kobieto, chłopak krytykuje Cię, a Ty jeszcze myślisz, że jest seksi?” Coś ze mną jest serio nie tak. Poszłam do swojego pokoju I położyłam się na łóżku.. Jasne, jakiś typek, będzie mi mówił, co mam robić.. Jasne. Zezłościłam się I to bardzo.. Nagle usłyszałam, że ktoś wszedł do pokoju, usiadłam. To on. CO ON KURWA SOBIE MYŚLI?! Jednak on się tylko wyszczerzył.
-Ej, chyba nie jesteś zła, co?
-Nie, no skąd.-Odpowiedziałam oschle. Cholera, dlaczego to powiedziałam?! Zauważyłam, że uśmiechnął się zadziornie. Bawi się ze mną. Pfff.. Gdyby nie wyglądał, tak jak wygląda, dawno by wyłapał liścia, przechylił w bok głowę, wyglądał mega słodko.. Boże, co ja robię. Chłopak po mnie jedzie jak chce, a ja się nim zachwycam. Kim ja jestem..? To chyba nie jest normalne. Ten zaś podszedł do mnie.. Bardzo blisko, przy czym przejechał ręką po moim policzku I przybliżył swoje usta do moich, nasze wargi niemal się stykały, przymknęłam oczy, po chwili usłyszałam jego cichy śmiech.
-Ale się napaliłaś.- Nie no, teraz to przegiął!
-Wyjdź mi stąd!
-Mam wyjść? Przed chwilą jeszcze pragnęłaś czegoś.
-WYJDŹ! Nie rozumiesz?! Mam Ci narysować obrazek, abyś zrozumiał?!
-Oj, Mała..Jakaś Ty wrażliwa..-Przejechał ręką po moim policzku, jednak odsunęłam się. Bawi się mną, najgorsze jest to, że mu się udaje.
-Wyjdź.-Powiedziałam oschle. -Nie chcę.-powiedział I złapał mnie od tyłu, swoimi wargami przejechał po mojej szyi, przeszedł mnie dreszcz.. Przyjemny dreszcz.
-Przed chwilą mnie wyganiałaś.. Jesteś taka.. Niezdecydowana.-Poczochrał mnie po włosach I wyszedł. Po prostu wyszedł. Co za... Nawet nie wiem jak to określić! Boże..! Mam dość! Co on sobie wyobraża, że kim jest?! Nie no.. Szlag mnie trafił. Napisałam do Luny sms'a <Ej, to bieganie aktualne?>, po chwili dostałam odpowiedź, że tak.. No cóż... Przebrałam za małe dresy na inne I już miałam wychodzić, gdy Rascal nagle mnie zaczepił.
-Ooo, idziesz biegać? Hm.. Dobra decyzja.
-Zamknij się. Nie idę biegać.
-Nie ładnie jest kłamać..-odgarnął moje włosy I schylił się, na wysokość mojego ucha.-Wiesz, że kłamczuszków czeka kara?-Szepnął mi na ucho. Nie wiedziałam co myśleć. To było.. zbyt.. Nie wiem jakie. Wyszłam. A raczej wybiegłam. Stchórzyłam. Usłyszałam jeszcze Jego cichy śmiech.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Tego dnia wstałam bardzo wcześnie i co dziwne byłam wyspana. Ja, człowiek, który potrafi spać cały dzień, wyspał się. Dziwne.. bardzo dziwne.. No ale dobra. Spojrzałam w lustro.. Wiedziałam, byłoby zbyt pięknie, gdyby moje włosy wyglądały normalnie, a nie jakbym miała afro.
Po długich próbach ułożenia tego jakkolwiek, zrezygnowana zostawiłam moje kudły. Ech, powiem ludziom najwyżej, że tak miało być „Artystyczny nieład”, wiecie o co chodzi.. Podeszłam do szafy.. No kolejny problem.. Nie mam się w co ubrać.. I to nie chodzi o to, że nie wiem co założyć tylko problem jest w tym, że w mojej szafie nic nie ma. Pięć ciuchów na krzyż. Zrobiłam ostatnio porządek i.. Nic mi prawie nie zostało. Dobra, zarypałam koszulkę brata i jakieś stare dresy, które są już na mnie za małe. Niby robiłam porządek, ale dziwnym trafem je zostawiłam, nie wiem w jakim celu, ale w tym momencie mi się przydały. Boże, co ja robię ze swoim życiem.. Na szczęście dzisiaj sobota.. Zaraz.. Sobota.. hahahh, no bosko, módlmy się o to, by znajomi nie postanowili mi zrobić wjazd na chatę.. Albo dobra, nie myślmy o tym, bo w filmach, książkach.. We wszystkim!.. Zawsze jest tak, że..”Czegoś nie chcesz, nad czymś myślisz-tak się stanie” I tak jest. Także, no.. A znając moje szczęście, tym bardziej myślę, że przyjdą. Trzeba się „ubezpieczyć”! Zeszłam na dół, gdzie mój wspaniały starszy braciszek szykował sobie śniadanie.
-A Ty co? Nie masz swoich rzeczy? Czy już Ci na mózg padło, by brać moje? Zaraz.. nie, w końcu zrozumiałaś, kto ma poczucie stylu.- powiedział, tsa.. za małe dresy i o wiele.. za duża koszulka, tak.. zdecydowanie seksownie.
-Jakby co mnie dzisiaj nie ma. Gdyby ktoś się pytał, gdzie jestem..
-Ta, siedzisz w pokoju i oglądasz porno.
-Dokładnie.. ZARAZ CO?!
-Spokojnie, nawet jakbym to komukolwiek powiedział i tak by mi nie uwierzyli, wszyscy wiedzą, że jesteś za..Na takie coś.- Typowy on, ledwo zaczęliśmy dzień i już mi podniósł ciśnienie.
-No dokończ zdanie.
-Mam zacząć wymieniać? Ok. Głupia, młoda.. Dobra, nie będę tracił na Ciebie czasu i tak poświęcam Ci go zbyt dużo, zresztą spieszę się. A Ty skocz do sklepu po coś do żarcia, bo w lodówce nicość panuje.
-Jak to nicość, wczoraj biegłam specjalnie wieczorem do sklepu!
-No wiesz.. najpierw robi się masę..
-Człowieku masz kilka żołądków?!
-Nie drzyj się. Zresztą jak coś Ci nie odpowiada, to do sklepu.- Wziął swoje śniadanie i rozłożył się na sofie, po czym włączył telewizor i zaczął wsuwać to.. Czego wczoraj nie zdążył zjeść. Widać, jak się spieszy.. Zaparzyłam sobie herbatę i usiadłam przy oknie.
-Czyli nie pójdziesz do tego sklepu?-powiedział nagle Sebastian.. -A wyglądam jakbym się gdzieś wybierała?-Odpowiedziałam po chwili. Taak, zdecydowanie można nas nazwać kochającym się rodzeństwem.. Jeny, jak ja się cieszę, że nie jesteśmy do siebie w ogóle podobni. Ja.. Niska siedemnastolatka, długie proste blond włosy i dość duże brązowe oczy. On. Dziewiętnaście lat. Krótkie kruczoczarne włosy i zielone oczy, wysoki i.. wysportowany. Jednak.. To nadal głupek i nie rozumiem co laski w nim widzą. Przecież on jest.. no.. Dobra, nie będę się wypowiadać na ten temat. W każdym bądź razie nie jesteśmy ani trochę do siebie podobni, i to mnie ogromnie cieszy, gdyż gdybyśmy byli to zapewne zamiast zbierać na wymarzone studia, pewnie zbierałabym na operację plastyczną..
-Tee, młoda weź coś zrób ze sobą, bo zaraz do mnie kolega przychodzi i siarę mi zrobisz. Ewentualnie idź do siebie i nie wychodź.
-Dzięki.. Nie ma to jak się wstydzić własnej siostry..
-Nie ma co się dziwić.-odpowiedział i wrócił do oglądania powtórki meczu.
-Jeny, jak można oglądać powtórkę meczu.. Przecież wczoraj oglądałeś ten mecz..
-To może Ty mi odpowiesz na pytanie, jak można oglądać jeden i ten sam film cały czas?
-TO CO INNEGO!
-Nie Mała, to zupełnie to samo. A teraz cisza, bo jak widzisz oglądam.. Weź w ogóle ogarnij coś w domu.. Bo syf jest straszny. Siedzisz i nic nie robisz..
-Po pierwsze.. Ten syf ktoś musiał zrobić. A mnie nie było, więc sorry.
-Dobra.. Zajmie CI to góra dziesięć minut. Zresztą wiesz jak to będzie, gdy ja się wezmę za sprzątanie..-No tak.. Mój kochany braciszek i sprzątanie.. Kiepskie połączenie.. W każdym sensie, Zastanawiam się, czy on wie co to miotła.. znaczy, być może wie, ale wątpie w to, że potrafi ją używać. Kiedyś miał ogarnąć kuchnie, gdy przyszłam do domu, nic się nie zmieniło, znaczy... Nie no zmieniło się. Pojawiły się nowe plamy między innymi, rozsypane płatki, rozlane mleko. A tłumaczył, się tak, że chciał zrobić mi niespodziankę, ale jego zdolności kulinarskie były takie, że stało się to, co się stało.
Nagle ktoś zapukał, poszłam otworzyć drzwi a tam stał.. Kolega Seby. Włosy, podniesione ku górze, brunet, niebieskie oczy, miał koszulkę na ramiączkach, więc można zauważyć że ćwiczy i to długo, tatuaże na rękach.. Boże, taki seksowny buntownik.
-Cześć, jest brat?
-J-jest.- Wyrwałam się z tak zwanego transu i otworzyłam drzwi, szerzej, dając znak by wszedł.


  • awatar This is my happy world.: Zwykle jest tak ze zanim przeczytam jakieś opowiadanie to zniechęcam się przez długość na samym początku lecz nie zawsze .To przeczytałam i niby taki zwyczajny początek a bardzo mnie zaciekawił :)
  • awatar This is my happy world.: Zwykle jest ze zanim przeczytam jakieś opowiadanie to zniechęcam się przez długość na samym początku lecz nie zawsze .To przeczytałam i niby taki zwyczajny początek a bardzo mnie zaciekawił :)
  • awatar Martyna_Opowiadania: Super ;) Fajnie,że wróciłaś :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Przepraszam za moją nieobecność. Nie było mnie dwa miesiące przepraszam wszystkich.. W szczególności moich czytelników.. Przepraszam, zawiodłam.
Jednak już jestem i postaram się.. Dobra, nie postaram się, bo i tak tego pewnie nie zrobię.. Eee.. Nadrobić chociaż w malutkim stopniu.
Kochani, mam pytanie.. Chcielibyście kontunuacje poprzedniego opowiadania, czy coś nowego ? )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zaznaczyłam sobie w kalendarzyku dzień w którym miałam wyjechać. Oczywiście, nigdy bym nie zapomniała tej daty.. Lecz nie mogłam się powstrzymać.
Kalendarzyk umieściłam w widocznym miejscu na biurku. Zaznaczyłam dzisiejszy dzień czarnym krzyżykiem. “Jeszcze sześć dni..”-pomyślałam. Nie mogłam się doczekać, chwil spędzonych z Nim. Zawiesiłam się. Odpłynęłam. Nawet nie usłyszałam zdenerwowanego głosu mamy.. Podeszła do mnie złapała za ramiona I lekko potrząsnęła.. Dopiero wtedy wróciłam do rzeczywistości.
-Yhgm.. Przepraszam.. Zamyśliłam się..-Niechętnie zaczęłam się tłumaczyć..
-Zdążyłam zauważyć.-Odpowiedziała.. Popatrzyła się na mnie karnym wzrokiem, lecz po chwili na jej twarzy widniał ten sam uśmiech, co zawsze. Jej twarz jak zwykle promieniała.. Dla mnie jest, była I będzie najlepszą mamą na świecie. Mimo, że zdarza nam się czasami pokłócić to.. Cieszę się, że ją mam I nie zamieniłabym jej na inną.
-A nad czym się tak myśli?-W końcu powiedziała.. Nie no, lubi mnie denerwować. Tak wiem, mówiłam już o tym wcześniej.. Ale musiałam to powiedzieć jeszcze raz. Wzruszyłam ramionami na co ona uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
-Zamiast zajmować się chłopakami idź do sklepu, bo brakuje mi jogurtu naturalnego, a jest mi bardzo potrzebny do deseru.
-Mamo..
-Co.. ?
-Mam lecieć do sklepu po jedną rzecz.. Serio? Nie może iść..
-Nie. Idź nie marudź. Przejdziesz się.-Nie miałam innego wyboru.. Na szczęście sklep nie był daleko, więc nie musiałam się wysilać z ubraniem. Założyłam za dużą bluzę, którą podkradłam mojemu tacie, buty za kostkę I udałam się w stronę sklepu. Nie chciało mi się iść. No ale cóż. Musiałam. Niech tylko moja młodsza siostrzyczka podrośnie.. Będzie biegać w tą I z powrotem, a niech mi się spróbuje sprzeciwić. To takiego kopa wyłapie, że przeleci całe miasto, zahaczając przy tym sklepy, do których miała iść !
No ale niestety.. Zanim ta mała dziadyga podrośnie, to ja będę już miała swoje mieszkanie I tak czy siak będę musiała biegać..
Zauważyłam sklep.. Weszłam, przechodziłam właśnie przez różne artykuły spożywcze, szukając jogurtu. Spojrzałam na lodówkę z lewej strony I wpadłam przypadkowo na kogoś..
-Przepraszam..-Wydusiłam z siebie. Nagle zdałam sobie z czegoś sprawę.. Ta czarna bluza.. Ta charakterystyczna czarna bluza.. Kojarzyła mi się tylko z jedną osobą.. SEBASTIAN.
-Coś Ty taka jakaś.. Dziwna.
-Dziwna?
-No. -Boże, dialogi z nim to istna porażka.. Znaczy nie w takim sensie.. Sebastian jest osobą, która rozwala system. Lecz no wiecie.. Jeżeli rozgadujecie się.. Mówicie przez parę minut a on tylko przytakuje lub mówi “Aha, no spoko”, to naprawdę można szału dostać. Mimo wszystko, lubię go.
-Czego właściwie szukasz?-Zapytałam.
-Czekolady.-Odpowiedział.
-Czy Ty nie możesz się bardziej wysilić? Odpowiedzieć chociaż raz pełnym zdaniem?
-Nie. - Nie wiedziałam, czy mam się śmiać czy płakać.. Ostatecznie zaczęłam się głośno śmiać. Zasłoniłam ręką twarz.
-Po co Ci ta czekolada?
-Aby zjeść.- Szybko, zwięźle I na temat. Typowy On.
-Dobra idę. Trzeba zjeść obiad.
-Ta.. Pa.- pomachałam mu jeszcze, gdy odchodził, ale on nie zwrócił na mnie już uwagi.. Uduszę go kiedyś.. Naprawdę.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Rozpierało mnie od środka.. Tak się ciesze, że będę mogła ten czas spędzić z Nim. Byłam w Niego wtulona.. Czułam zapach jego perfum.. Uwielbiam zapach męskich perfum.. Wręcz kocham.. Miałam przymknięte oczy.. Miałam wrażenie, że przedziera przeze mnie ciepło.. Tak bardzo chciałabym, aby czas stanął w miejscu.. Może to najwyższy czas powiedzieć mu co do Niego czuję.. Wzięłam głębszy oddech.. “Teraz albo nigdy”.. Powiedziałam sobie w myślach. Wzięłam jeszcze jeden oddech po czym..
-Możesz mnie już puścić?-Wypalił nagle Jakub.. Czar prysł. Tak nagle. Na początku patrzyłam się przez parę sekund na Niego, gdyż nie wiedziałam co właściwie mam zrobić. A może nie tyle co nie wiedziałam, a byłam w totalnym szoku.. To ja mu miałam wyznawać co do Niego czuję, a on co? “ Możesz mnie puścić?” Z drugiej jednak strony.. To skąd miał wiedzieć, co właściwie mam zamiar zrobić.. Jasnowidzem chyba nie jest.. Chyba.. ZARAZ CO?! Boże, na samą myśl, że Jakub mógłby widzieć moje myśli przeszły mnie ciarki.. Miałabym u Niego niezłą opinie.. Coś w stylu “Popieprzona psychopatka”.. Czy coś w tym stylu.. A tego oczywiście nie chcemy.. Boże, gdyby on wiedział.. “ALE NIE WIE. A CZEMU? BO NIE CHCESZ SIĘ RUSZYĆ”-coś powiedziało do mnie w myślach.. Super, właśnie zaczęłam się “jechać” we własnych myślach. Jestem po prostu G-E-N-I-A-L-N-A.
-To jak puścisz mnie?-Usłyszałam po raz kolejny znudzony głos Jakuba..
-Nie. A jak Ci coś nie pasuje to..-zabrakło mi słowa.
-To? - zapytał uśmiechając się do mnie figlarnie.
-Masz problem. -Udałam oburzoną. Jednak nie miałam zamiaru go puszczać..
-Mam problem..?-Powiedział, tak jakby miał na myśli “Jesteś pewna, że to miałaś zamiar powiedzieć?” Nie odpowiedziałam, popatrzyłam się tylko na Niego z zadziornym uśmiechem.. Schylił się I dotknął swoim końcem nosa mój.. Po czym przybliżył się.. Miałam wrażenie, że chciał mnie pocałować, więc przymknęłam oczy I rozchyliłam lekko wargi..
-Te mała, nie podniecaj się tak. - Zadrwił. Myślałam, że go uduszę.. na miejscu. Obróciłam się w drugą stronę I zaczęłam odchodzić.. Szlag mnie trafiał..
-Ej.. No.. Gdzie uciekasz..- Złapał mnie za łokieć I z powrotem przyciągnął do siebie.. -Co zrobiłem nie tak..- Myślałam, że sobie żartuje.. Jeszcze się pytał ?! Udaje niewiniątko.. Jednak.. Miał wyrzuty sumienia.. Zauważyłam to w Jego oczach.. Dlaczego ja muszę mieć tak miękkie serce? No dlaczego.. Dlaczego nie potrafię się na Niego gniewać.. Przynajmniej więcej niż pięć minut.. Ale niestety.. Ładnie się na mnie popatrzy I wszystko znika.. Żalu już nie ma.. Nie rozumiem siebie. Nie potrafię się na Niego gniewać..
-To skoro się już na mnie nie gniewasz to..-No nie.. Jeszcze to zauważył.. Ale postanowiłam skłamać..
-Dalej się gniewam.
-Ech.. Nie kłam.. - Przyciągnął mnie do siebie I mocno przytulił.. -Oboje doskonale wiemy, że nie potrafisz się na mnie gniewać. - Powiedział z szerokim uśmiechem.
-Nie schlebiaj sobie..
-Oj już dobrze, dobrze.. No ale.. I tak wiem, że nie potrafisz się na mnie złościć..
-Ej. - Miałam ogromną ochotę strzelić mu w łeb.. Jednak coś mnie powstrzymało..


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jutro mnie nie będzie, więc rozdział zostanie wstawiony.. Teraz.

Tajemnicza postać była coraz bliżej.. Jakub widząc to, postanowił się cofnąć.. A może nie postanowił, a raczej odruchowo to zrobił? Nie wiem. Nie myślałam wtedy nad takimi rzeczami.. Kolejny piorun uderzył.. Huk był niesamowity.. Mimo wszystko, nie zwróciłam na to większej uwagi.. Bardziej ciekawiła mnie postać, idąca w moją stronę.. Była coraz bliżej.. To koniec? Tak.. To koniec.. Zamknęłam oczy.. Myślałam nad moimi najwspanialszymi chwilami w życiu.. O dzieciństwie.. O tym, jak poznałam Jakuba.. O Ani.. O rodzinie, I innych rzeczach.. Moich pierwszych wakacjach bez rodziców.. Ech.. Ale to już koniec.. Nic podobnego się już nie zdarzy.. Czego żałuję? Tego, że nigdy nie powiedziałam Jakubowi co do Niego czuję.. Tak bardzo chciałabym, aby wiedział.. Lecz.. Teraz? Teraz to I tak nie ma to żadnego sensu.. Mimo wszystko w większości filmach, tak się robi.. Para mówi przed śmiercią, co do siebie czują.. Ale to niestety tylko film.. Taśma, którą można równie dobrze zniszczyć.. A życia? Życia nie da się zniszczyć..
-Czy wyście powariowali?! Burza jest.. okno otwarte.. No ludzie ! Firanki latają po pokoju ! Doniczki potłuczone ! - Postać wpadła do pokoju I gwałtownie zamknęła okna. -Matka z ojcem, jak to zobaczą to was uduszą..
-C-ciocia ?! Co Ty tu robisz?! - Patrzyłam na Nią z niedowierzaniem.. A więc to ona, mi takiego stracha napędziła.. Ale ta krew? Nie.. To nie krew.. To farby plakatowe.. No tak.. Jej córka, jest.. “Artystką” I wszystko maluje.. Wszystko, co się tylko da.. Nie wiem, jak ciocia to znosi, ale podziwiam ją.. Postanowiłam, że wytłumaczę to co tutaj zaszło.. Nie chciałam, by ciocia pomyślała coś sobie.. Usłyszawszy całą historię zaśmiała się I powiedziała, że mamy zacząć sprzątać. No tak.. Moi rodzice mnie zabiją.. A niby moja siostra to spec od niszczenia I brudzenia.. No więc zaczęliśmy z Jakubem sprzątać.. Co jakiś czas kiwał głową I śmiał się pod nosem.. Nie rozumiem go.. Jak takie coś może śmieszyć? Ja prawie zawału dostałam.. A ten co? Śmieje się.. Rozwala mnie czasami Jego logika.. Ale cóż.. Zaczęłam wycierać podłogę.. Było mnóstwo wody w pokoju.. Na szczęście podłoga nie przeciekła.. Chociaż tyle dobrego.. Po około dwóch godzinach skończyliśmy.. Stanęłam na końcu pokoju I właśnie obserwowałam efekty naszej pracy. Poczułam ciepły oddech na karku..
-Chyba może być, co nie? - Powiedział Jakub, obejmując mnie w pasie I kładąc głowę na moim ramieniu..
-Tak.. Jest świetnie.. - uśmiechnęłam się.. Boże.. Tak bardzo chciałabym, aby czas stanął w miejscu.. Zamknęłam oczy.. Czułam się przy nim.. Świetnie..
-Ech.. No bo wiesz.. - Nagle zaczął.. -Ostatnio dużo spędzamy razem czasu.. I pomyślałem, że może.. No bo..-W mojej głowie zaczęły się dziać dziwne rzeczy.. Znaczy.. Zastanawiałam się nad tym, co chce mi powiedzieć.. -Miałem jechać z Sebastianem na dwa tygodnie nad jezioro.. Ale.. Ostatnio wybił sobie obojczyk.. I pomyślałem, że może.. E.. Chciałabyś jechać ze mną? - Myślałam, że zapyta o coś innego, no ale cóż.. Zawiodłam się.. Mimo wszystko, po chwili dotarło do mnie, co on właśnie zaproponował.. Chce jechać ze mną nad jezioro ?! Serio ?! Jezus.. Seba.. Normalnie dzięki Ci ! Mimo, że to nie do końca Twoja wina, ale dzięki.. Kim jest Sebastian? Jest to najlepszy przyjaciel Jakuba.. Owszem Kuba ma wielu przyjaciół, jednak z Sebą jest najbliżej.. Pewnie dlatego, że mieszkają na tym samym osiedlu od..Zawsze.
-Ach, serio ?! Pewnie, że chcę ! - uśmiechnęłam się. Byłam naprawdę podekscytowana.. -Eam.. A kiedy jedziemy.. ?
-W przyszłym tygodniu.. - Ucieszyłam się bardzo, odwróciłam się do Niego I mocno przytuliłam, był zdezorientowany.. Mimo wszystko odwzajemnił gest..


  • awatar Martyna_Opowiadania: Ooo jak slodko <3 jejku :-) szkoda ze nie zaproponowal zaczegos innego ale wyjazd ,,we dwoje,, tez jest super!!! Szkoda ze jutro Cie nir bedzie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Patrzyłam się na ciemny korytarz.. Przechodziły mnie nieprzyjemne dreszcze.. Zauważyłam cień. Jest naprawdę dobrze.. Przynajmniej wiem, że to nie “Paranormal Actyvity”, gdyż duchy prawdopodobnie nie mają cienia. Ale nie wiem, duchów nie widziałam I nie mam zamiaru widzieć. Chyba że, będę chciała mieć zawał, to co innego, wtedy może, może.. Ale wracając do sytuacji.. Patrzę się na miejsce w którym znajduje się postać.. Nieznajoma postać.. A przynajmniej na taką wygląda.. Widzę lepiej jej zarys twarzy I mogę spokojnie stwierdzić, że to kobieta.. Ma długie rozczochrane włosy.. Mogłabym ją porównać z Samarą z “The Ring”, ale daruję sobie.. Czuję jej wzrok na sobie.. Ona nas przeszywa wzrokiem.. Nie podoba mi się to ani trochę.. Staram się być jak najbardziej spokojna.. Aż walnął poraz kolejny piorun..Słyszałam jak uderzyło niedaleko oddalone drzewo, które przewróciło się na auto, należało one do sąsiada.. Nie przepadałam za nim jakoś, więc nie zrobiło mi się przykro. Weronika, taka wredotka.. Że tak się pozwolę, siebie nazwać.. Niepokój wziął górę.. Strach mnie obleciał całą.. Do tego jeszcze gęsia skórka, przeszywała każdy centymetr mojego ciała, a przynajmniej mam takie wrażenie..Otworzyło się okno.. Obijało się w jedną I drugą.. Niemal się nie wybiło.. Wciąż uderzało z taką samą siłą, a od czasu do czasu było coraz mocniej I mocniej. Firanka się zerwała.. Latała teraz po całym pokoju.. Deszcz z każdą sekundą napływał do pokoju, a ja w dalszym ciągu nie mogłam się ruszyć.. Do tego burza nie dawała mi spokoju I co jakiś czas słychać było uderzanie grzmotów.. Na domiar złego, światło zgasło.. Prawdopodobnie wywaliło korki.. Naszym jedynym ratunkiem były telefony.. Szybko włączyłam latarkę na swoim, lecz nie wiedziałam I tak gdzie mam nią świecić.. Czy na kobietę z horroru? Czy raczej na wybijające mi okno ? Chciałam coś powiedzieć, lecz strach mi nie pozwalał.. Nie mogłam wydać z siebie odgłosu.. Nawet krzyku.. Upadła doniczka.. Została strącona przez.. COŚ. Być może firankę.. Być może coś innego.. Nie mam zielonego pojęcia.. Do głowy mi przychodziły różne rzeczy.. Chciałam uciec.. Jednak nie potrafiłam.. Jakub siedział obok mnie, przyciągał mnie coraz bardziej do siebie.. Wydaje się być cholernie odważny.. W sensie takim, że nie widać po nim, że się boi.. Raczej taki, że chce wiedzieć kto to jest.. A raczej co w tym domu się wyprawia.. Totalnie nie wiem o co chodzi.. Odkąd jestem tak blisko z Jakubem, dzieją się dziwne rzeczy.. Masakra. Przez chwilę nawet miałam wrażenie, że to Jego sprawka..Że chciał mnie przestraszyć, dlatego też nie jest wystraszony.. Ale z drugiej strony po co miałby to robić. Już mnie wystraszył I to nie tak dawno.. To robi się naprawdę dziwne.. Jakub wpatrywał się w postać, po chwili dał mi znak bym siedziała w miejscu.. Wstał I zaczął iść w stronę korytarza.. Teraz nie bałam się tylko o siebie, lecz też o Niego.. Jednak on szedł dalej.. Powolnym krokiem.. Był niemal nie do usłyszenia.. Wody w pokoju było coraz więcej.. Wiatr wiał coraz mocniej.. Zleciał obraz.. Uderzył mocno o Ziemię.. Przestraszyłam się I wydałam z siebie krzyk.. Jakub się tego przestraszył I odskoczył odwracając się do mnie z pytającą miną. Spojrzałam na obraz.. Miał minę “Jak to się skończy, to Cię normalnie, za to zabiję..” Wolałabym aby to on mnie zabił, niż jakieś paranormal, kurde. Jednak.. Czy to się kiedykolwiek skończy?


  • awatar Martyna_Opowiadania: Ja piernicze,co tam się dzieje.Sceny jak z horrorów :D jestem ciekawa co będzie dalej
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czas z Jakubem mijał szybko.. Strasznie szybko. Nagle z mojego telefonu zaczął się wydawać dźwięk.. To budzik.. No super, zapomniałam zmienić I generalnie tymczasowo miałam odgłos starego dzwoniącego beznadziejnego telefonu.. Jakub popatrzył się na mnie, a ja pośpiesznie próbowałam wyłączyć budzik, niestety byłam tak poddenerwowana, że nie mogłam trafić w ekran. Zasłonił twarz, myślał chyba, że nie zauważę, iż na Jego twarzy widnieje ogromny uśmiech I że ledwo co powstrzymuje śmiech..
-Nie ma to jak nielegalne melodie.-Nie wytrzymał, po czym wybuchł głośnym śmiechem.
-Tak ja wiem, dlatego je mam. A co nie pasuje?
-Nie pasuje? Skąd... Ja Ci tylko cholernie zazdroszczę.-Powiedział Jakub, śmiejąc się w niebo głosy. Zrobiłam tylko głośny faceplam, po czym odwróciłam się od Niego, wyłączając beznadziejną nutę.
-I tak ma pozostać. -po dłuższej chwili odpowiedziałam, ale geniusz zapomniał co powiedział, I tylko popatrzył na mnie z pytającą miną.. Obróciłam oczami.. Co to za głupek.. Ja nie mam pytań..
-Co tak obracasz oczyma?Hm? Jakiś problem?
-A coś mi zostało? A po drugie to nie udawaj takiego kozaka, bo dobrze obydwoje wiemy, że nie nadajesz się do takiej roli.. No sorry Kubuś, no ale ktoś musiał Ci powiedzieć prawdę.. Wybacz. Wypadło na Mnie.
-Jesteś okrutna.- powiedział. -Lecz uznam to za komplement, kiciu.
-Kiciu?-uniosłam jedną brewkę..
-Nie schlebiaj sobie, nie lubię kotów.-Miałam ochotę walnąć głową o ścianę.. Naprawdę.. “Co za debil.. Co za idiota..”-Powiedziałam sobie pod nosem.
-Słyszałem..
-To dobrze.
-Dzięki.. Zawsze chciałem to usłyszeć. Spełniłaś moje marzenia..
-Tak wiem. - uśmiechnęłam się zadziornie, wtrącając się w Jego zdanie.. Popatrzył się tylko na Mnie krzywo.
-MIAŁAŚ MI NIE PRZERYWAĆ CIECIU GŁUPI!-powiedział, jakby wytrącony z równowagi.. Ale nie, Kubuś jak zawsze opanowany.. Chyba, że mu strzelą gola w fifie.. No to już za fajnie nie jest.. Z ulicy można usłyszeć Jego darcie się na swoich piłkarzy.. Ma wtedy bardzo wulgarne słownictwo, to taka charakterystyczna cecha Jakuba.
Nagle ktoś otworzył drzwi.. Do domu ktoś wszedł.. Wchodził na górę.. Wyłoniła się blada postać.. Strasznie blada.. Miała rozczochrane włosy.. Wyglądała strasznie.. Jej oczy błysnęły od światła.. Odskoczyłam do tyłu.. Patrzyłam się na postać.. Była coraz bliżej.. Zauważyłam, że postać ma rany na rękach I twarzy.. To przestraszyło mnie jeszcze bardziej.. Jakub też patrzył się na te miejsce z lekkim przerażeniem, lecz nie dawał po sobie tego poznać.. Objął mnie ramieniem, bym czuła się bezpieczniej.. Patrzyłam cały czas na postać, która z każdą chwilą wyłaniała się z ciemnego korytarza.. Trzasnął piorun.. Na dworze była burza.. Deszcz obijał o okna.. Osoba, zbliżała się coraz to bardziej.. Chciałam stamtąd uciec, lecz coś mnie hamowało.. Ciekawość? Czy raczej chęć sprawdzenia co to takiego.. Mimo, że przy Jakubie czułam się bezpiecznie, to tym razem to coś to lekka przesada.. Czułam się jak w jakimś filmie.. Jakimś horrorze, w którym gram główną postać.. Niestety różnica polega na tym, że tamto to fikcja, a to jest prawdą.. Więc tak umrę? To coś mnie zabije? Nas zabije? Co to właściwie jest? Z każdą sekundą, myślenia nad tym, mój strach się zwiększał.. Przechodziły mnie nieprzyjemne dreszcze.. Próbowałam sobie to jakoś wytłumaczyć.. Ale nie wiedziałam jak.. Przecież to nie “Paranormal Actyvity” kuźwa. Dreszcze towarzyszyły mi za każdym razem.. Co mam robić?! Co?! Uciekać?! Atakować?! Tsa.. Atakować.. Nie chcę się pchać do niej.. To samobójstwo.. Jakub mnie mocniej przytulił.. Czułam go.. Przynajmniej teraz go miałam obok siebie.. Chciałabym aby tak pozostało na zawsze.. Bałam się.. Bałam się coraz bardziej..


  • awatar Martyna_Opowiadania: Uuu ale akcja. Ciekawe kto to.Pisz szybciutko kolejny rozdział!!! Uwielbiam twoje opowiadanie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wziął ode mnie kubek z gorącą herbatą I zaczął pić.. Oczywiście jak to Jakub poparzył sobie jęzor.. Nic nowego.. Patrzyłam na Niego I słuchałam jak ten “GENIUSZ” marudzi..
-Język mnie przez Ciebie boli..-wybełkotał, spoglądając na mnie kątem oka..
-Przeze mnie?! - Patrzyłam na Niego z niezrozumiałą miną.. Chociaż takie spojrzenia w Jego obecności to nic dziwnego.. A przynajmniej tak mi się wydaje..
-No przez Ciebie.. Kto mi zalał wrzątkiem herbatę.. No kto? Ja?- skrzywił się I położył na stolik kubek..
-A czym się zalewa herbatę INTELIGENCIE? - Spojrzałam na Niego.. Mój wzrok nie należał do przyjemnych.. Domyśliłam się, zaraz po tym, gdy On patrząc się na Mnie, odwrócił gwałtownie wzrok..
-Aha.. No tak..- zaśmiał się I udał niewiniątko.. Nie wyszło mu to za bardzo.. Ale cóż.. Och ten Jakub..
-A zmieniając temat... Twoja mina była bezcenna, gdy skapnęłaś się, że jestem w Twoim pokoju.. Po prostu bezcenna ! - zaśmiał się, dając rękę za głowę..
-Ok.. A teraz postaw się na Moim miejscu.. Wyobraź sobie.. Śpisz sobie.. Wszystko pięknie ładnie.. Budzisz się.. Patrzysz.. A tu okno otwarte, które na sto procent zamykałeś.. Odwracasz się I widzisz..
-Mnie! -Przerwał mi Jakub.. -To już wystarczające, by zacząć się tarzać ze śmiechu.. Nakręciłoby się z tego niezłą komedię.. Jestem tego absolutnie pewny.. Albo komedie romantyczną..
-CO TY WIESZ CZŁOWIEKU O KOMEDIACH ROMANTYCZNYCH?!-Tym razem, to ja mu przerwałam..
-No słuchaj, no.. A nie mi przerywasz w połowie zdania.. Ty.. Ty.. Cieciu Ty.
-Cieciu..? - patrzyłam na Niego miną, która mniej więcej wyrażała “Jesteś pewny, że to chciałeś powiedzieć?”
-Nie. Nie dawaj mi po łbie.. - odpowiedział, zakrywając głowę rękami.. Słusznie postąpił.. Znowu by wyłapał.. -No ale słuchaj, no..
-No słucham..-Obróciłam oczami, I słuchałam co On znowu wymyślił..
-No bo tak.. Odwracasz się I widzisz jakąś niezwykle umięśnioną sylwetkę..
-Nie schlebiaj sobie.
-NIE PRZERYWAJ MI I SŁUCHAJ !
-No dobra.. Mów..
-No I odwracasz się.. I widzisz taką umięśnioną sylwetkę.. Okazuje się, że to taki ja I..
-Padam ze śmiechu na kolana.-dokończyłam za Niego zdanie.. Wyglądał, przez chwilę, jakby chciał mnie zabić..
-A wal się, nie rozmawiam z Tobą..- Odwrócił się tyłem.. Wyglądał jak małe skrzywdzone dziecko.. Patrzyłam na Niego z ironicznym uśmiechem..
-Czemu..?
-Bo mi przerywasz.. No ile można przerywać, no cholera jasna noo...-Siedział tak odwrócony.. Idąc jego tropem myślenia, to też bym nie była zadowolona, gdyby co zdanie ktoś mi przerywał.. No ale.. To jest Jakub.. Jest nieprzewidywalny..
Więc no.. Lepiej mu przerwać w połowie zdania, bo zaraz coś dowali.. Albo powie,że skoro mu nie przerwałam to pewnie się z Nim zgadzam, czy coś w tym stylu.. Normalnie, czasami mam taką cholerną ochotę Go udusić.. Na miejscu.. Ech.. Podeszłam do Niego od tyłu I delikatnie Go przytuliłam..
-A Ty co? Czyżby było Ci przykro?-zapytał, uśmiechając się zadziornie..
-Chciałbyś..-Powiedziałam, lecz mimo wszystko nie puszczałam Go..
-Nie “chciałbym”.. Tak po prostu jest.. Ale wybaczam. - uśmiechnął się.. Wyglądał dumnie.. Patrzyłam się na Niego z uśmiechem.. Boże co za kołek.. Kochany kołek.. Ale jednak kołek..


  • awatar Martyna_Opowiadania: Jejku super te teksty co mowi Kuba to sa super :-D czekam na next
  • awatar marida011: Przyjemny blog. ;p Zapraszam: https://www.facebook.com/pages/Zakocha%C5%84ce/525950927470108 oraz do strony internetowej: https://www.facebook.com/StopZabijaniuZwierzat?fref=ts a także: https://www.facebook.com/pages/Dzia%C5%82aj-Reaguj-Czuj/216868435147058 Zapraszam na blogi: http://wszystko-co-mam-2.blogspot.com/ http://moja-lektura.blogspot.com/ NOWOŚĆ: http://die-hard01.tumblr.com
  • awatar moda ,piękno miłośc ,cytaty: super masz opowiadania :)+ zajrzyj do mnie i zostaw po sobie ślad
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Obudziło mnie zimne powietrze, wpadające przez okno do pokoju.. Niemożliwe przecież zamykałam okno.. Gadałam z Jakubem I na pewno je zamykałam! Jestem tego absolutnie pewna... Nie dość, że było zablokowane.. Jakim cudem zostało otwarte? No jakim ?! Ktoś wszedł do domu.. Jestem tego absolutnie pewna.. Nietrudno jest wejść do mojego pokoju przez okno.. Ciekawie nie jest.. Zostałam totalnie sparaliżowana.. Nie mogłam się ruszyć.. Ani drgnąć..
Delikatnie odwróciłam się w drugą stronę z przymrużonymi oczami.. Widziałam jakąś sylwetkę, nie wiedziałam co zrobić.. Chciałam oddać z siebie jakiś odgłos, ale na marne.. Coś trzymało moje gardło.. Jakbym coś w nim miała.. Bałam się.. Zaczęłam się trząść.. Chciałam to ukryć, bo nie wiadomo kim jest ten człowiek.. A jeżeli jest uzbrojony? Boję się o rodzinę.. W szczególności o moją młodszą siostrę.. Mimo, że za nią nie przepadam to.. Nie wybaczę sobie, gdy coś jej się stanie, bo nie mogłam wydać z siebie krzyku.. Jest za mała.. Nie może jej się nic stać.. Nic..
Osoba która była ubrana na czarno po chwili się odezwała..
-Wstałaś..-Zawał.. Normalnie nie mogłam uwierzyć, że skapnął się, iż nie śpię.. Wpatrywał się we mnie.. Skądś kojarzyłam ten głos, ale za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć skąd.. Co ta osoba ode mnie chce.. Byłam zbyt oszołomiona..
-K-kim T-t-ty.. T-tty j-jestee-eś...-powiedziałam, po czym szybko zerwałam się z łóżka.. Nie panowałam nad sobą.. Byłam zbyt przerażona.. -Wynoś się, albo zadzwonię na policję! -krzyknęłam..
-Cicho... To ja..
-CO ?! KTO TY?!
-No ja..
-No kto ?!
-No kurr..de ja..
-Konkretniej ? - patrzyłam się na chyba obcą mi sylwetkę.. Złapałam za telefon, szybko włączyłam latarkę, osoba, której dałam po oczach, szybko je zasłoniła.. A ja odruchowo rzuciłam się na postać, by ją unieruchomić..
-AŁA!- usłyszałam krzyk mężczyzny.. - Co Ty kobieto TWORZYSZ?!
-J-Jakub? Co Ty tu do jasnej Anielki robisz?! O tej porze..
-Mówiłem, że coś wymyślę..
-No chyba śmieszny jesteś.. - zdzieliłam mu zeszytem po głowie..
-Nie.. Ała! A to za co?! - oburzył się..
-Jeszcze się pytasz?! Człowieku, przychodzisz mi o czwartej rano, wskakując przez okno.. Ja dostaję prawie zawału.. Trzęsę się, a Ty jeszcze niewinnego udajesz?
-A jestem winny? Nic złego nie zrobiłem.. -powiedział masując sobie głowę.. -A propo.. Śliczna piżamka, kotku. - powiedział śmiejąc się, w jego słowach było słychać wyraźny sarkazm.. Popatrzyłam się na siebie.. Było strasznie gorąco, więc postanowiłam się przebrać.. Ale nie zwróciłam uwagi, na to co założyłam.. A co ubrałam? A raczej czego nie miałam na sobie? .. Super.. Znowu sobie “wiochę” zrobiłam.. Genialnie ! Miałam sportowy stanik I majtki w truskaweczki.. Zawsze spoko... Normalnie.. Ten człowiek, ma takie wyczucie.. Kurde mać.. Zabije go.. Albo nie, najpierw się przebiorę, bo wyjdzie, że umarł sam.. Ze śmiechu.
-Swoją drogą.. Bardzo ciekawa ta twoja piżamka.. Więc teraz tak miałem Cię zobaczyć? -przeleciał mnie wzrokiem od dołu do góry, a gdy zatrzymał się na mojej twarzy, niczym ninja strzeliłam mu w łeb.. Nagle do mojego pokoju weszła moja młodsza siostra.. Która pewnie usłyszała naszą rozmowę.. Zapaliła światło I patrzyła się na nas..
-A co wy robicie? - Powiedziała lekko przymulona, lecz jej ton był, pełen żądzy “zrobienia mi siary”.. Najgorsze było to, że nie zdążyłam wstać z Jakuba I dalej byłam nad nim.. Nie dość, że zanim mu strzeliłam w łeb, to musiałam się schylić, a on delikatnie się podniósł.. Musiało to wyglądać... “Nieprzyzwoicie”, ładnie mówiąc.. Jakub patrzył na moją młodszą siostrę..
-Natalia.. Wyjdź.. -powiedziałam, spuszczając głowę, musiało to jeszcze bardziej komicznie wyglądać. A raczej tak jakbym nie miała czegoś dość...
-Ok.. MAAMO!! TATO !! CHODŹCIEE! SZYBKOOO!-zaczęła wołać rodziców..
Chciałam podejść I zatkać jej usta.. Jednak jednocześnie potknęłam się o Kubę, który również usiłował wstać I ostatecznie leżałam z powrotem na Nim.. Tylko w bardziej krępującej pozycji. A do mojego pokoju wparowali zdenerwowani rodzice.. Rano muszą wstać.. A taka pobudka, nie wzbudziła w nich radości..
-WERONIKA? Co wy tu .. A raczej.. Ty masz szesnaście lat!
-Prawie siedemnaście..
-To nie zmienia faktu, że to za wcześnie!
-Ale to nie tak! O czym wy w ogóle myślicie?! - patrzyłam się na nich, z niedowierzaniem..
-Natalia, wyjdź.. Musimy porozmawiać z Twoją starszą siostrą.. I jej.. Chłopakiem..
-Ej.. Nie jestem jej chłopakiem. - powiedział..
-CO ?! - Patrzyła się na nas z szokiem wypisanym na twarzy, mama.
-Znaczy nie w takim sensie..
-Natalia do siebie!
-Oj no już.. - Powiedziawszy to wyszła..
-No więc słucham! - warknął mój kochany tatuś..
-No bo..
-Kasiu, idź spać.. Ja porozmawiam z Weroniką I jej kolegą..-Zwrócił się do mamy. Zmęczona wróciła do sypialni..
-No więc słucham wyjaśnień..
-No bo...- zaczęłam się tłumaczyć.. Szukałam jakiś podpowiedzi na ścianach.. Po czym szybko się ocknęłam I zeszłam pospiesznie z Jakuba.. On też wstał..
-No więc.. Eee..-Nie wiedziałam, co powiedzieć..
-Może ja to wyjaśnię..-powiedział Jakub, uśmiechając się I dając rękę za głowę.. Mój kochany tatuś tylko wzruszył ramionami jasno dając do zrozumienia, że mu to jest obojętne od kogo usłyszy wytłumaczenie dopiero zaistniałej sytuacji.. Jakub wziął wdech I zaczął tłumaczyć, mówił totalnie na luzie.. Nie był skrępowany.. Nic. Zero.. Gdy skończył wyjaśnienia, szeroko się uśmiechnął I patrzył na mojego tatę.
-Aha. No to spoko. “Trza” było tak odrazu, a nie ja myślę, co moje dziecko wyprawia po nocach.. W każdym bądź razie, mam prośbę.. A mianowicie.. Wiesz.. Nie róbcie mi tego nad sufitem, ok ?
-Ok.
Słysząc Jego odpowiedź I ton.. Załamałam się.. Co za kołek.. Normalnie szkoda mi było słów na tego człowieka.. Mój ojciec tylko uśmiechnął się, popatrzył ja Jakuba..
-A długo to już jesteś?-zapytał..
-No z godzinkę.. Pół godziny czekałem aż się obudzi..
-Łoo człowieku.. Trzeba było coś zjeść.. nie jesteś głodny? Weź idź sobie coś zrób..
-Nie, nie jestem..- odpowiedział..
-Weronika! Idź coś zrób koledze do picia! I to natychmiast! - Popatrzyłam się krzywo na Niego, ale nie chciałam, przeprowadzać z nim na ten temat konwersacji.. Ubrałam jakąś dużą koszulkę I poszłam do kuchni.. Postawiłam wodę.. Słyszałam jeszcze głosy I śmiechy, ze schodów przyszedł mój tata, widząc mnie w kuchni uśmiechnął się tylko I poszedł do sypialni.. Zalałam dwie herbaty, po czym udałam się do swojego pokoju..
-Masz fajnego tatę.. - powiedział Jakub, szeroko się uśmiechając.
-Bo to jest MÓJ tata.-zaśmiałam się I podałam mu herbatę..

  • awatar Martyna_Opowiadania: Hahah Kuba jest nie do podrobienia,żeby wejść przez okno hahaha i jeszcze rodzice Weroniki nie no genialne!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W cieniu zauważyłam jakąś sylwetkę.. Niestety nie byłam pewna do kogo ona należy... Patrzyłam się na cień, który z każdą chwilą był coraz bliżej I bliżej.. Ciarki towarzyszyły mi przez cały czas.. Nagle zorientowałam się, że to sylwetka która należy do starszej kobiety.. Patrzyłam na ciemny przedpokój.. Oczy to chyba z oczodołów mi wylatywały.. Po chwili z ciemnego pomieszczenia wyłoniła się kobieta z ciastem.. Miała siwe włosy.. No bez jaj! SĄSIADKA!? Co ona Tu do jasnej cholery robi !? Jeszcze te ciasto.. Boże..
-Dzień dobry.. - powiedziała, patrząc się na Mnie z zaskoczeniem I oburzeniem..
-D-dzień dobry.. -wstałam I udałam się w stronę kobiety.. Ta wpatrywała się z kwasem w Jakuba, nie wiedziałam o co jej chodzi, I jakoś mnie nie korciło, by dowiedzieć się, co miała do chłopaka..
-Przyniosłam ciasto, o które prosiła mnie Twoja mama, lecz widzę, że jesteś zajęta innymi sprawami..
-C-co..- Nie wiedziałam, o co jej chodzi..
-Nie musisz się wstydzić, każdy I tak by się dowiedział o Twoim zajęciu, prędzej czy później.. Współczuję Twoim rodzicom..-Patrzyłam się na nią krzywo I z niedowierzaniem.. O CO TEJ KOBIECIE CHODZI?!
-Eee? Wera, o co w tym wszystkim chodzi..?-zapytał Jakub, nie wiedział, co się dzieje.. Ja też.. Nie dość, że ta durna stara kobieta, to taka plotkara, że tego normalnie ustawa nie przewiduje.
-Jeszcze się pytasz?!- warknęła. - Wszyscy się dowiedzą, co się tutaj wyprawia!-krzyknęła, po czym piznęła ciasto na stół I wyszła.. Odprowadziłam ją spojrzeniem, dalej nie ogarniałam o co chodzi.. Jakub z resztą też..
-O co tu chodzi?- zapytał Jakub..
-Nie mam zielonego pojęcia..- W dalszym ciągu wpatrywałam się w drzwi, którymi wyszła ta wredna baba..
-Mam wrażenie, że prędzej czy później się dowiemy.. - powiedział zamyślony..
-To akurat jest pewne.. Ona jest.. Straaaszliwą plotkarą..
-Ech.. No to nie za ciekawie.. Ciekawe co sobie uroniła..
-Nie wiem, ale czuję, że to będzie niezłe.. Nie przepadałam za nią I mam wrażenie, że ona to odwzajemnia..
-Oj... Chyba przesadzasz..
-Nie sądzę, znam ją dość dobrze I uwierz.. Ona nie jest miłym człowiekiem.. - pokiwał tylko głową I założył koszulkę, bo przez otwarte drzwi wleciało zimne powietrze..
-Echh.. Robi się późno.. Pójdę już.. Przyjdę po Ciebie jutro, ok? - uśmiechnął się I zaczął się ubierać..
-Ok..-uśmiechnęłam się lekko, lecz w myślach miałam tylko jedną rzecz “Co ta kobieta odwali..”
-Tylko ubierz się tym razem normalnie, ok ? A nie w majtkach paradujesz..-zaśmiał się, przytulił mnie na pożegnanie, co mnie mega zaskoczyło..
-A może mi się nie chce? - zaśmiałam się, patrząc na Niego z szerokim uśmiechem.
-Ok. Mi to nie przeszkadza.. - zadziornie się uśmiechnął I odwzajemnił śmiech..
-Ty zboczu-czuchu Ty ! - krzyknęłam, udając oburzoną..
-Pfff... Bo lubię I nic Ci do tego.- poczochrał mnie po głowie I zaczął iść w stronę drzwi..
-A spadaj..
-Siniaki będę miał.. Wolę nie spadać.. Nie chciałabyś widzieć takiego Kubusia w siniakach.. Uwierz.. A patrząc przed tem na Ciebie, gdy byłem bez koszulki.. To..Wolę nie ryzykować.. - zaśmiał się, po czym odwrócił się I pomachał mi na pożegnanie..Odwzajemniłam gest, I gdy już wyszedł zamknęłam drzwi.. Od razu pobiegłam do okna, by go odprowadzić, przynajmniej wzrokiem. Wyszedł I zauważył mnie, szeroko się uśmiechnął..
-Jaki szpieg! Dopiero co wyszedłem, a ta już ! - krzyknął I zaczął się głośno śmiać.. Zrobiłam tylko faceplam.. Zastanawiałam się, czy przypadkiem nie było go słychać na dole, bo ludzie krzywo się na mnie patrzyli..
-A Ty co?! Niby bez winy? Po cholerę się odwróciłeś?! Oczekiwałeś mnie w oknie? -zaśmiałam się.
-Nie, po prostu wiedziałem, że tam będziesz I nie chciałem, aby Ci przykro było, gdy jednak się nie odwrócę.. -Słysząc to, zabrakło mi słów na odpowiedź.. Po prostu to, co się zdarzyło było.. A bez komentarza..
-I co? Hejtów na mnie Ci zabrakło? Onieśmieliłem Cię moim urokiem? Czy raczej nie potrafisz mnie w żaden sposób zjechać? - zaśmiał się..
-A spierniczaj..- zamknęłam okno I rzuciłam się na łóżko.. Słyszałam jeszcze Jego ostatnie słowa..
-Ej no weeź.. Chamówa, nawet się nie pożegnała.. Ja Ci to jutro wypomnę! Albo coś innego wymyśle..- Powiedział I udał się w swoją stronę.. A ja, zastanawiałam się co on tym razem odwali, obróciłam się na drugi bok.. Zamknęłam oczy I po dłuższej chwili usnęłam..


  • awatar Gość: Czesc :-) nie wiem dlaczego nie chcesz ze mna pisac. Jednak dobrze bys zrobila gdybys ze mna popisala xD chcialabys napisac ksiazke, a ja znam osobe, ktora by Ci mogla pomoc;-)-Pawel
  • awatar Gość: Kierunek skype??prosze:-)-Pawel
  • awatar Martyna_Opowiadania: Super :D sąsiadka hahaha z ciastem,genialne :D zapraszam do mnie,dodałam kolejny rozdział opowiadania
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Byłam mega skrępowana, przez chwilę, nawet przeszło mi po głowie czy Anka, specjalnie nas nie zostawiła “Sam Na Sam”.. Z drugiej jednak strony, po co miała by to robić? Owszem, lubi mnie denerwować.. Ale zna mnie za dobrze! Wiedziała, że będę skrępowana! A to dziadyga..
-Nad czym tak myślisz?-Zapytał Jakub, lecz Jego głowa była odwrócona w drugą stronę.. Nie dziwię mu się.
-Nad niczym.. -Powiedziałam nieśmiało.. Co miałam mu odpowiedzieć? Że co? Że czuję się zawstydzona, gdyż widział mnie w samym staniku? No dobra I spodenkach.. No ale to mu miałam powiedzieć ? Serio? Lubię mówić prosto z mostu, ale w tym przypadku to... To po prostu byłby głupi pomysł.. BARDZO Głupi..
-Aaa.. Spoko.. Masz coś do picia? - Zapytał niepewnie..Spojrzałam na Niego, kątem oka.
-Tak, a na co masz ochotę?-Patrzyłam się z wymuszanym uśmiechem..
-Nie wiem.. Cokolwiek.. - uśmiechnął się lekko.. Na co ja odwzajemniłam gest I udałam się do kuchni. Było mnóstwo owoców, postanowiłam więc zrobić muss owocowy.. Gdy już go moja cudowna sokowirówka wykonała, nalałam do dwóch dużych szklanek udałam się do pokoju, a tam Jakub siedział już bez koszulki..Co się dziwić, ostatnio mama marudziła, że klimatyzacja się zepsuła.. Widocznie, chłopakowi było bardzo gorąco..
-To dla Ciebie. - uśmiechnęłam się szeroko I podałam Jakubowi, patrzył na mnie miną, jakby coś podejrzewał, ale nie był tego do końca pewny..
-Gadaj co z Tym zrobiłaś.- Powiedział, a ja na początku nie ogarnęłam o co chodzi I wzruszyłam ramionami jasno pokazując “że nie wiem o co mu chodzi”. -Nie zatrułaś mi Tego?- patrzył z niedowierzaniem w moje oczy..-Dlaczego miałbym Ci to zatruć? Z resztą nawet nie wiem jak.
-Pewnie nie wiesz..-zaśmiał się.
-Nie rozumiem, do czego zmierzasz.. -Odpowiedziałam, patrząc się na Niego spod szklanki..
-No bo wiesz.. Najpierw akcja, z piżamą.. A raczej z Jej dolną częścią.. Później z koszulką.. Rozerwaną koszulką.. Ty mnie perfidnie próbujesz uwieść. - powiedział, szukając jakby wyjaśnienia w suficie..
-Co?!! -Słysząc to gwałtownie odłożyłam szklankę.. -Jeszcze czego ! - rzuciłam w Niego poduszką.. Niestety mój “zez”.. Trafił mu w...Krocze.. Fuuck.. Zwinął się lekko, uniósł jedną brew..
-Serio? Dalej chcesz się upierać, że nie chcesz mnie uwieść ? - zaśmiał się I wstał, po czym rzucił mi w twarz poduszką..
-To był wypadek..
-Trzy wypadki? W takim stylu? - uśmiechnął się zadziornie. Nie mogłam w to uwierzyć.. Nie moja wina, że przychodził w najmniej odpowiednim momencie.. To on ma wyczucie czasu.. Ja niczego nie zrobiłam.. A teraz to byl naprawdę wypadek.. Gdyby się odsunął, to by nie dostał! I tyle ! Chociaż.. To faktycznie jest dziwne..Ale olałam to I odrzuciłam mu poduszkę, trafiając mu w brzuch..
-Zamknij się! To był wypadek!- krzyknęłam trafiając go kolejną poduszką, tym razem w lewą nogę..
-Pewnie wypadek.. W mojej obecności, ostatnio bardzo często Ci się one zdarzają.. -zaśmiał się I odrzucił mi poduszkę.. Zdenerwowałam się I podeszłam, przynajmniej w tedy w Niego trafię.. Ale nie, bo po co.. Przecież to ja, normalka, że nie trafiłam.. Znaczy trafiła, ale w miejsce, w które nie powinna trafić.. Boże święty.. Ja to mam kurde mać, pieprzone szczęście..
-Dalej twierdzisz, że to wypadek? A teraz to co to miało być? - patrzył na mnie z uniesioną jedną brwią..
-Jeju.. A wal się. To było przypadkowo noo..
-Pewnie taak.. Zawsze się tak tłumaczysz? Po co ja pytam.. Przecież, za każdym razem gdy z Tobą jestem, masz takie same wytłumaczenie.. Musisz sobie coś nowego wymyślić.. -zadziornie się uśmiechnął.. Odwróciłam się na pięcie udając smutną..
-Aktorstwo Ci też źle wychodzi.. I tak wiem, że nie jesteś smutna.
-Jestem smutna I morda w kubeł, jeśli można..-usiadłam do Niego tyłem na podłodze.. Słyszałam Jego kroki idące w Moją stronę, po chwili poczułam Jego ciepły oddech na moim karku.. Był za mną.. Czułam go.. Delikatnie objął mnie w pasie I przyciągnął do siebie.. Przeszedł mnie przyjemny dreszczyk, miałam się o Niego oprzeć.. Poczułam Jego zapach.. Nachylił się nade mną.. I... Zaczął mnie łaskotać! Nie mogłam wytrzymać, ze śmiechu, tarzałam się po podłodze, ile wlezie.. Nagle ktoś otworzył drzwi od domu.. Przestraszyłam się.. Podobnie jak Jakub..

A TERAZ ZOSTAWIAM WAS Z NUTKĄ NIEPEWNOŚCI.

 

 
Właśnie zeszłam na dół I kierowałam się ku drzwiom, gdy nagle zahaczyłam się o jedną z “pułapek” mojej kochanej młodszej siostrzyczki. “Noo nie, uduszę ją, niech tylko wróci do domu..” Jak zwykle wymyśla dziwne rzeczy, a ostatnio oglądała “Kevin sam w domu” I zaczęło się na potęgę, czego to ona, nie odwala teraz.. Na przykład.. Idziemy z mamą I niesiemy obiad na stół.. A Tu co ? Pełno nici I sznurków.. Nie dość, że straciłyśmy czas, na odcinanie tego I ostatecznie nasz obiad smakował, jak właśnie wyciągnięty z lodówki I podgrzany z cztery razy, to jeszcze nie zauważyłyśmy grubej nici.. No I można się domyślić co się stało.. Ściana została cała uwalona.. Calutka.. Sos pomidorowy, ściekał po niej strumieniem.. A najgorsze było to, że za cholerę nie chciało zejść.. Większość osób, by powiedziało, że dobra, postawi się coś I będzie całkiem ok.. Ale my byliśmy świeżo po remoncie.. Mama z tatą, byli strasznie źli..Co tu się działo jeszcze.. A raczej co w tym domu się NIE działo.. Hmm.. Szpilki pod łóżkiem, to codzienność, mydło na podłodze to też nic takiego.. Hmm.. Dobra, nie będę dalej wymieniać, bo szkoda czasu.. Ale zastanawiając się porządnie nad tym, serio myślę, że mojej siostrze przydałby się psychiatra.. I to porządny.. Czasami wydaje mi się, że ma rozdwojenie jaźni.. Bardzo często.. Przykład? jest grzeczną dziewczynką, wszystkim pomaga I w ogóle, a nagle zaczyna wszystko niszczyć, krzyczeć twierdząc że jest “Atak zombie” ! No dobra, jest dzieckiem I to chyba dobrze, że ma taką wyobraźnię, ale to już zaczyna być chore, za dużo filmów? Nie wiem.. Grzybki halucynki? Ach.. Pomijając jej wygłupy to jest naprawdę słodkim dzieckiem.. Ma do ramion blond włosy z grzywką, często związujemy je w kiteczki z dwóch stron, duże, wręcz ogromne niebieskie oczy, chodzi do pierwszej klasy podstawówki.. Dużo nas dzieli wiekowo, UMYSŁOWO. Ech.. Ale dobra.. Wracając do tego, co jest teraz..
Wpadłam w coś I upadłam, rozdarłam sobie koszulkę, na dwie części.. Był straszny huk. I na pewno było to słychać, bo do domu wpadli zdenerwowani Jakub I Anka, rzucili się, pomagając mi wstać.. I znowu wtopa.. Najpierw Jakub widział mnie w... Mało atrakcyjnej pidżamie, a teraz? A teraz widzi mnie w staniku, bo moja super zajebista siostrzyczka postanowiła się pobawić “W Kevina”. Tylko, że przestępcami, którzy wpadali w te pułapki jak muchy, byłam ja I moja mama. Jezuus, jaki wstyd.. ZABIJĘ JĄ.. Jakub się wpatrywał we mnie, Anka pobiegła do garderoby po jakąś nową koszulkę, znała ten dom za dobrze.. Nie wspominając już, jak dobrze zna moją osobę..
-Wszystko w porządku? - zapytał zmartwiony Jakub..
-Tak..
-Na pewno? - zapytał I obrócił mnie ku sobie, pewnie chciał popatrzeć mi w oczy, czy nie kłamię.. I owszem na początku się patrzył.. Ale moja rozwalona koszulka, była bardziej kusząca.. Nie oszukujmy się.. I jak to “większość chłopaków”, wzrok uciekł mu na mój dekolt.. Odruchowo strzeliłam mu w łeb..
-Emm- odwrócił się gwałtownie.. -P-przepraszam..-powiedział, widziałam na Jego twarzy ogromne rumieńce.. Poprawka był cały czerwony..
-N-nie to ja przepraszam, nie powinnam zachować się tak gwałtownie..
-Miło, że przyznałaś się do błędu.-Zaśmiał się Jakub.
-Ech.. Najlepszemu się zdarza... I co zrobisz? Nic nie zrobisz..
-Ten ból.. Prawda?
-Nie wiem, to Ty dostałeś w łeb.. Mnie tam nic nie boli.. - odpowiedziałam I do pokoju weszła Anka, rzucając mi koszulkę, szybko przebrałam koszulkę, a tamtą rzuciłam do mamy torby, bo znając ją, pewnie do czegoś się jej przyda.. Lubi szyć, dlatego też, coś może uszyje tej małej dziadydze, a raczej jej lalkom..
-Nic Ci nie jest?-dopytywała Anka..
-Nie, nic.. - uśmiechnęłam się..
-Ok, dalej jesteś zła?
-Nie.. - uśmiechnęła się I mocno przytuliłam przyjaciółkę, odwzajemniła gest..
-Dobra, przepraszam, ale ja uciekam, na obiad.. - Powiedziała, gdy puściłyśmy się z uścisku.. Pożegnałyśmy się I zostałyśmy sam na sam z Jakubem..

  • awatar Gość: Pogadamy troche na skype?:-) -Pawel
  • awatar Martyna_Opowiadania: Super!! Serio co rozdział to lepsze sytuacje :D i te słowa ,,I co zrobisz? Nic nie zrobisz,, jagbym słyszała mojego kolege :D on zawsze tak mówi. W ogóle jestem ciekawa co będzie dalej :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
-Tu gdzieś powinna być..-powiedziała Anka, gdy zaczęliśmy błądzić po uliczkach..
-Powinna? Ty w ogóle sprawdzałaś, czy to na pewno tu?
-Coś tam czytałam..-Odwróciła głowę, szukając jakiegoś budynku, lokalu czy czegokolwiek z napisem “Kawiarnia”.. “No super, uwielbiam tą dziewczynę, chce coś, ale nie wie gdzie to może być, a gdy już wie, ostatecznie stwierdza, że tego jednak nie chce. Chociaż nie.. To nie działa, jeżeli chodzi o jedzenie..”-myślałam.
-To jest w tym mieście, czy tego się nie doczytałaś..?-Spytał wreszcie Jakub.
-No, no, no pisało, że na Jana Pawła.. No to kurde..
-Wiesz ile jest ulic z tą nazwą ?! Sama znam chyba z cztery takie miasta.. Kobieto, no uduszę Cię..-poczułam przechodzącą mnie złość, nie przepadałam za tym uczuciem, ale uwierzcie, że przy Ance to “level hard”, się nie zdenerwować.. A zwłaszcza gdy chodzi o jedzenie.. Ania uwielbia jeść I nie kryje się z tym. Akceptuje się taką, jaką jest.. Podziwiam Ją za to. Mimo, że nie wygląda jak te wszystkie “Top Modelki”, to ta figura dodawała jej uroku, pewnie pomyślicie, że to śmieszne, ale naprawdę, nie wyobrażam sobie Jej inaczej, większość pewnie by pomyślała, że to dlatego, iż znamy się od przedszkola, Ale nie.. Naprawdę świetnie wygląda.. Jest.. Słodka, że tak to ujmę, takie same zdanie, ma mnóstwo innych osób, niektórzy twierdzą, że jest śliczna.. Ania ma podejście “Jeżeli ja myślę, że jetem piękna I wierzę w to, to inni też tak myślą”. Ania ma naturalny kolor włosów, sięgają jej one do ramion, nie należy do wysokich dziewczyn, często chodzi w obcasach.. Ja w nich osobiście nienawidzę chodzić, zawsze zaliczę “glebę”.. Zawsze. Ale wracając do Ani.. Interesuje się ona modą.. I kuchnią.. Ogólnie jest osobą, która musi wszystko zrobić, jest otwarta na nowe znajomości.. I..
-Mnie udusić? Oszalałaś? Kto by Cię z łóżka zwalał rano ? - powiedziała, przerywając mi moje myśli.. Jakub się zaczął chichotać pod nosem.. No super, specjalnie to powiedziała, specjalnie. Żeby mnie wkopać.. Po CH. Ja jej to mówiłam. No po CH.?! Ech.. Uduszę ją.. Albo zadźgam, ewentualnie coś innego wymyśle. Hoho, Weronika taka zła.. Boże nie no.. Ale no.. Zdenerwowała mnie I to bardzo. Jaka jest?! WREDNA. Kocha, mnie dobijać, kocha, kuźwa mać kocha.
-Chyba, że Jakub będzie chętny...-dopowiedziała po chwili, przesadziła.. Uważam ją za siostrę, no ale teraz to mnie naprawdę zdenerwowała..
-Idę do domu. Nara. - rzuciłam I żwawym krokiem zaczęłam iść.
-Oj, no Wera.. Nie bądź zła.. Żartowałam.. - zaczęła mówić, gdy odchodziłam.. Ale nie obchodziło mnie to w tej chwili, chciałam znaleźć się w swoim pokoju, w swoim łóżku, pod kołderką I ciul mnie obchodzi, jak się tam znajdę, chcę tam być, TERAZ. Kurde.. Czemu nie ma takiego czegoś jak “teleport” Oj no.. Przyspieszałam kroku, bez przerwy.. Byłam zła.. Jak mogła mi zrobić coś takiego? Jeszcze w obecności Jakuba, no do cholery jak ?! Doszłam w końcu, do mojego małego domku, weszłam do Niego trzaskając drzwiami..
-Weronika, coś się stało? - usłyszałam głos mamy, dochodzący w kuchni..
-Nie.-odpowiedziałam..
-Na pewno? Pamiętaj, że jestem po to, aby Ci pomagać.. -Nie zdążyłam nic powiedzieć, a mama już siedziała u mnie w pokoju, obok mnie, przeczesując mi włosy.. Mama, nie była tylko moim rodzicem, była również, moją najlepszą przyjaciółką.. Tak było od zawsze.. Mimo wszystko, miałam szesnaście lat chciałam się usamodzielnić, a przynajmniej psychicznie..
-Pokłóciłam się z Anią I tyle.. -Powiedziałam.
-Znając was, niedługo się pogodzicie.. - uśmiechnęła się I wyszła, miała rację, zawsze, gdy się kłócimy, po krótkim czasie, godzimy się.. Ale teraz przesadziła I chyba będzie musiała mnie błagać na kolanach o przebaczenie... Ech.. Jakub został z Anią.. Fuuuck.. Nagle ktoś zaczął rzucać w okno kamieniem.. Wychyliłam się.. To ten geniusz Anka.. Boże co za idiotka..
-Co Ty kuźwa robisz?! Chcesz okno wybić, debilko ?!
-Złaź na dół, a nie kurde mać, marudzisz..
-Spadaj.. Dzwonka nie potrafisz używać, tylko w okno musisz napierdzielać?! Instrukcje obsługi, mam Ci kupić?! Czy wytłumaczyć, że kamienie na moim podwórku służą jako ozdoba, a nie rodzaj komunikacji ?!
-Co do drzwi.. Nie wpadłam na to.. - Zrobiłam faceplam, chociaż znając nią, jest to całkiem możliwe..
-Co Ty kobieto, jeszcze w życiu odwalisz, skoro zapomniałaś, o takim czymś jak “drzwi” ...
-Oj no, nie marudź, a złaź mi na dół, ewentualnie otwórz drzwi bo mi pizga po nogach..
-Trza było krótsze spodenki założyć.. Albo lepiej, nie zakładać ich w ogóle. -warknęłam..
-Nie marudź, a schodź na dół, ogarniasz bejbe? A po drugie, co Ty kurde pies jesteś, że na mnie warczysz?! W kaganiec zafundować..
-Przeginasz..
-Dobra złaź, albo ja wbije na górę, ciul wie jak, ciul wie gdzie, ciul wie kiedy.. Znaczy za chwilę, jak nie zejdziesz I mi nie otworzysz..
-Oj no dobra.. Już schodzę, tylko nie napierdzielaj w te okno, ok? Bo jak Ja Ci piznę tym czymś co mam pod ręką, to uwierz, będziesz się zastanawiała, czy nie wyrosłaś z doniczki.. - Słyszałam śmiech Ani I leniwie zaczęłam iść na dół, specjalnie szłam powoli, żeby musiała na mnie czekać..

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Co to jest Liebster Blog Award?
,,Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za ,,dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia.

Nominowały mnie :
1. http://bluekate.pinger.pl/
2. http://martyna_opowiadania.pinger.pl/
3. http://bianca_22.pinger.pl/

Zaczynając od bloga bluekare.pinger.pl

1.Jak masz na imię?
Karolina
2.Ile masz lat?
16
3.Gdzie mieszkasz?
Mała miejscowość obok Jeleniej Góry
4.Kiedy masz urodziny?
11 maj.
5.Masz chłopaka?
Nie.
6.Podoba Ci się ktoś?
Nie.
7.Jaki jest twój ulubiony kolor?
Jest ich kilka.. Czarny, niebieski, zielony, biały, czerwony
8.Ulubiony zespół?
Nie posiadam takiego
9.Masz rodzeństwo?
Mam
10.Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
Psychologiem.. Ale chciałabym napisać kiedyś książkę
11.Czy lubisz jak inne blogi komentują twoje wpisy?
Uwielbiam.
____________________________________________________

martyna_opowiadania.pinger.pl

1.Jak masz na imię?
Karolina
2.Ile masz lat?
16
3.Dlaczego założyłaś bloga?
Chciałam wiedzieć, co ludzie twierdzą o moich opowiadaniach i czy w ogóle opłaca się je pisać
4.Masz zwierzaka?
Mam
5.Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
Nie mam ulubionej piosenki
6.Jaki jest twój ulubiony film?
Nie mam
7.Jesteś zakochana?
Nie.
8.Miałaś lub masz chłopaka?
Miałam
9.Co chciałabyś zmienić w swoim życiu?
Jest wiele rzeczy.. Chciałabym w końcu się otworzyć, ale nie potrafię. Coś mnie trzyma.. Jestem nieśmiała.. To pierwsza rzecz jaką bym w sobie zmieniła.
10.Lubisz pingera?
Kocham ♥
_______________________________________________________
bianca_22.pinger.pl/

1. Jaki jest Twój ulubiony serial?
Nie mam ulubionego serialu..
2. Czy znasz jakieś filmy bollywood?
Znać , znam
3. Czy masz zwierzątko?
Tak
4. W jakim województwie mieszkasz?
Dolnyśląsk.
5. Jak minęły Ci te wakacje?
Połowa wakacji bez internetu.. Koszmar x d
6. Czy podoba Ci się mój blog?
Podobaa ♥
7. Co podoba Ci się na moim blogu?
Podoba mi się Twoja pomysłowość. Czyli ogólnie wszystko
8. Czy posiadasz fikcję na nk?
Znasz moją odpowiedź, jeżeli chodzi o ten temat
9. Czy posiadasz swój fanpage na fb?
Nie, ale pomagam prowadzić
10. Czy chciałabyś ze mną porozmawiać na prywatnych?
Już rozmawiam



  • awatar Gość: Wejdziesz na skype teraz??:-) -Pawel
  • awatar MyLittleFashion: fajny blog. Zapraszam do mnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
-Gdzie idziemy? - Patrzyłam się w Jego brązowe tęczówki.. Podobał mi się I to cholernie, no ale przecież mu tego nie powiem.. Wyśmieje mnie, jestem tego absolutnie pewna. Nawet nie mam się po co wysilać. Właściwie to nawet nie muszę próbować, bo nie ma to żadnego sensu. Jesteśmy przyjaciółmi I tak już zostanie.. Muszę tylko sobie wbić do głowy, że mam nie próbować, bo to nie ma żadnego sensu. Nadzieja matką głupich. Tak jest, było I będzie. Mimo wszystko, nie wiadomo dlaczego, zawsze jest iskierka, że jednak coś z tego będzie. Z drugiej jednak strony życie zaskakuje.. Właściwie to, “życie” można porównać do gry.. Kto nie potrafi grać I nie walczy, przegrywa.. Innymi graczami są nasi wrogowie, którzy za wszelką cenę, chcą nas zniszczyć.. Pionkiem jesteśmy my.. A kartami? A kartami są nasi przyjaciele, rodzina,znajomi I inni, którzy mogą nam albo pomóc, albo również zniszczyć. Czym się właściwie kieruję? Sercem? Czy rozumiem?
-Co powiesz na lody? - przerwał mi głos Jakuba..
-Hmm czemu nie? - uśmiechnęłam się I po chwili byliśmy już przy budce z lodami.
-Jakiego sobie “Pani” życzy? - uśmiechnął się szeroko.
-Hmm.. Czekoladowy!- Odpowiedziałam z entuzjazmem. Jakub zamówił dwa czekoladowe lody, zapłacił I podał mi Jednego..
-Mmm Pycha. - Powiedziałam szeroko się uśmiechając.
-Cieszę sie, że Ci smakuje diablico.
-Czemu od razu diablico, hm?
-A kto wszedł mi bez pukania do domu I patrzył się na mnie, gdy ja byłem..- nie skończył zdania.
-Pukałam. Co do drugiego.. Nie moja wina, że paradujesz nago po domu !
-Cicho.. Ludzie idą.. Patrz teraz, jak się na mnie krzywo patrzą..-Faktycznie, idący obok ludzie, krzywo się na nas patrzyli I to cholernie.. Zrobiłam niewinną minę I uśmiechnęłam się do przechodnich.. Poszli sobie, nie zwracając jakoś na nas zbytniej uwagi.
-Co mnie to obchodzi, że ludzie są. - zaśmiałam się I dźgnęłam go w brzuch, zwinął się po czym popatrzył na mnie wzrokiem “Nie żyjesz.”
Widząc to, zaczęłam się cofać.. Aż odwróciłam się I zaczęłam biec. Zaczął mnie gonić, w końcu opadłam z sił a on z łatwością mnie dogonił I podniósł do góry.. Niestety.. Miałam sukienkę.. Zaczęłam krzyczeć I się wiercić, by mnie puścił, popatrzył się.. Ale tam gdzie nie powinien.. Na jego twarzy pojawiły się duże czerwone rumieńce. Położył mnie z powrotem na Ziemię..
-Jak miło, że mnie odstawiłeś na Ziemię.
-Oj no.. Przepraszam.-Powiedział..A ja odetchnęłam..
-EE.. -Patrzył się na mnie, po chwili z jakiegoś przejeżdżającego samochodu, zaczął lecieć stary utwór “Majteczki w kropeczki” . Zrobiłam się cała czerwona, a on zaczął się śmiać..
-Przypadek?
-Nie sądzę.. - odpowiedziałam niepewnie, byłam mega czerwona, czułam to..
-Ale jesteś czerwona..-uśmiechnął się.
-Dziwne? - odwróciłam wzrok.
-Hahah- zaczął się śmiać- swoją drogą były bardzo ładne. - zaczął się śmiać, na co ja mu strzeliłam w łeb. -Zboczeniec.- powiedziałam, patrząc się na Niego karnym wzrokiem.
-Nie jestem zboczeńcem. To Ty patrzyłaś na Mnie, gdy ja byłem w samym ręczniku, a raczej go nie miałem.
-No chyba jesteś niepoważny. - miałam ochotę poraz kolejny strzelić mu w łeb, ale chyba zrozumiał swój błąd bo zrobił niewinną minę, gdy tylko podniosłam rękę.
-I terrorystka jeszcze.-Zaśmiał się łaskocząc mnie, nie.. Poprawka.. Nie zrozumiał swojego błędu.. Strzeliłam mu po raz drugi w łeb, przy pierwszej, lepszej okazji..
Nie przestawał mnie łaskotać.. Miny przechodniów musiały być bezcenne, niestety ich nie widziałam, ponieważ ze śmiechu zaciskałam mocno powieki..
-A co wy tu robicie?-usłyszałam głos, który bardzo dobrze znałam.. To Anka..
-My? Znaczy ja tylko tłumaczę Weronice, że mnie się nie bije po łbie.
-Zaraz za kłamstwo, znowu wyłapiesz.- śmiałam się. Po czasie przestał..
-Ania, co tu robisz? - Zapytał Jakub, patrząc na Nią..
-Otworzyli nową kawiarnie, “trza” iść no nie? -uśmiechnęła się.
-To poczekaj idziemy z Tobą. - uśmiechnął się, nie pytając mnie o zdanie..
-Moje zdanie się nie liczy?
-Nie. - zaśmiał się, pokręciłam głową I wzięłam głęboki oddech, ze śmiechem.
-Co Ci się stało? - Zapytała Anka..
-Dostałem w łeb.. Drzwiczkami..Od szafki.
-Z damskiej szatni.
-Co? Co Ty tam robiłeś, gamoniu?
-Zwiedzałem okolicę, kuźwa. - zaśmiał się.
-Pewnie tak..-Obróciłam oczami, słysząc to, co ten “debil” mówi.
-Num, super że się zgadzamy. - zaśmiał się, Anka też juz nie wyrabiała ze śmiechu, a ja patrzyłam się na Nich jak na idiotów, którzy tarzają się po chodniku. Achh, te znajomości..
-Głooodna jestem.-Zaczęła marudzić Anka..
-Juuż idziemy.. - Odpowiedziałam I po chwili kierowaliśmy się w stronę kawiarni..

  • awatar Gość: Super :-) wejdziesz kiedys na tego skype??;-)-Paweł
  • awatar » тнιѕ ιѕ мє «: Śmiałam się jak głupia XD o boże.. Majteczki w kropeczki XD dobre dobre XDD 5+ XD
  • awatar Martyna_Opowiadania: Kazdy kolejny rozdzial jest lepszy niz poprzedni :-D super. Uwielbiam twoje opowiadania
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Załatwiłam notatki z lekcji od kolegi Jakuba.. No I poszłam.. Stałam właśnie pod niewielkim jednorodzinnym domkiem.. Zapukałam, ale nikt nie otwierał.. “Leniowi nawet dupy się nie chce ruszyć, by drzwi otworzyć..”-Pomyślałam.
Drzwi jednak były otwarte.. Więc postanowiłam wejść do domu.. Usłyszałam kroki.. Widocznie “łaskawy pan”, przypomniał sobie, że ktoś wszedł I wypadałoby się przywitać..
To co zobaczyłam totalnie mnie zaskoczyło.. Widocznie Jakub nie mógł otworzyć, ponieważ brał właśnie prysznic.. Widząc mnie przestraszył się .. No cóż.. Nie słyszał gdy wchodziłam.. Ale to nie wszystko.. Jakub był w samym ręczniku.. A gdy odskoczył do tyłu... Ręcznik.. Ręcznik się zsunął..Jego mokre, brązowe,rozczochrane włosy wiły się w każdą możliwą stronę. Woda z jego włosów skapywała na jego umięśniony tors. Nie powiem.. Był napakowanym, przystojnym chłopakiem.. Jeden z kilku powodów mojej “sympatii” do niego.. W szkole znaczna większość dziewczyn sie za nim oglądała.. To jeden z wielu powodów, dlaczego sądzę, że nie mam u niego szans.. Poprawka.. Ja to wiem.. Ale wracając do tej niezręcznej sytuacji.. Co zrobiłam ? Stałam jak głupia I nie wiedziałam, co zrobić.. Patrzyłam na Niego, jednak “wróciłam do rzeczywistości” I pośpiesznie odwróciłam się do Niego tyłem.. Wziął ręcznik I obwiązał się w pasie..
-Emm.. Co Ty tu robisz?-zapytał, widać było że jest strasznie zakłopotany I zawstydzony..
-J-ja...Ja przyniosłam Ci lekcje..-powiedziałam niepewnie I odwróciłam się do kolegi..
-Aaa.. Dzięki.. - na Jego policzkach pojawiły się rumieńce..
-Nie ma za co..- odpowiedziałam niepewnie..
-Emm.. Uciekasz już..? Czy zostajesz na kawe?- Przełożył jedną rękę za głowę.
-Mogę zostać.-uśmiechnęłam się.
-Amm Eee.. To jaa..
-Taak, idź się ubierz.. - obróciłam oczami..
-Hahaha, nie chcesz na Mnie popatrzeć ? - zaśmiał się w Jego głosie słychać było +wyraźnie sarkazm.
-A jest na co patrzeć? - Powiedziałam zadziornym głosem.
-No a nie? Jestem przecież najseksowniejszym siedemnastolatkiem na świecie, a spróbuj powiedzieć, że masz wątpliwości, to w łeb wyłapiesz. - Słysząc to, co do mnie powiedział, nie mogłam powstrzymać śmiechu, nogi pode mną się ugięły I “tarzałam” się po podłodze.
-No I super. Cieszę się, że obydwoje zgadzamy do tego mi jeszcze podłogę umyjesz.. Świetnie wręcz powiedziawszy. - zaśmiał się I udał się ku swojego pokoju.. Poszedł się ubrać.. Po krótkiej chwili przyszedł.. Miał na sobie luźne jeansy I białą koszulkę z napisem “Najseksowniejszy ever”. Patrzyłam się na Jego koszulkę I znowu wpadłam w obłęd głupawki..
-Wiesz.. Ta koszulka, nie odzwierciedla Cię ani troszeczkę...- zachichotałam.
-Jak nie? Jak nie, jak tak. Ta koszulka jest mojej osobie najbliżej..Jest mi najbliższa pod każdym względem..
-Od strony humoru?Owszem. Ale nie seksapilu. - powiedziałam śmiejąc się.
-Pewnie nie.. Widziałem jak na Mnie patrzyłaś.- też zaczął się śmiać.
-Nie prawda.. Nic nie widziałeś, ogarniasz?
-Pewnie nic. - obrócił głową.. -Chodźmy się przejść, ok ? - zaproponował, uśmiechając się szeroko.
-Czemu nie. Chodźmy. - odwzajemniłam uśmiech I po chwili wyszliśmy z domu..



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jakub poszedł do domu.. Nie dziwię mu się, też nie chciałabym paradować po szkole z siniakiem na pół twarzy..
Co miałam robić? Wróciłam na lekcje.. Szłam właśnie do klasy, gdy zauważyłam, że ktoś się przede mną chowa.. Tej osobie coś to nie wychodziło, bo chowając się pod stół, przypierniczyła o Niego głową.. ,,Gratulację dla Anki”- powiedziałam w myślach..
-Oj no weź.. Miałaś się nie skapnąć.. - Wyszła niezdarnie spod mebla..
-Aanka zabiję Cię. Czemu po mnie nie przyszłaś !?- Wydarłam się na Nią, nagle ktoś wyszedł z sali. Przeszły mnie ciarki.. Usłyszałam głos jakiegoś typka..
-E, głośniej się nie da? My tu lekcje mamy, nie żeby coś. - Nie należał to chłopców, którzy kuszą wyglądem.. Wręcz przeciwnie.. Raczej odpędzają.. Miał rude włosy do ramion, jego twarz była piegowata, odstające uszy, a uroku osobistego dodawały mu okrągłe okulary.. Swoją drogą, gdyby obciął włosy, zamienił okulary byłby całkiem ok. No ale cóż, nic na to nie poradzę. Skoro chce tak chodzić, niech sobie tak chodzi. Patrzyłam się na Anke, by coś zrobiła, bo ja nie mogłam powstrzymać śmiechu, gdy patrzyłam na Nią z tej jej krzywym uśmiechem, który towarzyszył jej za każdym razem, gdy tylko spojrzała na chłopaka..
-Ok, ok.. Już będziemy cicho.. - odpowiedziałam, zasłaniając usta dłonią.. Obdarzył mnie tylko nieprzyjemnym spojrzeniem I wrócił do klasy..
-Kolejny powód by Cię tu zadźgać.. Mam dzisiaj jogurt w szkole na lunch, a uwierz mi nie chcesz zobaczyć mojej łyżeczki w akcji..
-Oj no weź.. Pomyślałam tylko, że będzie śmieszniej, gdy powiem Kubie, aby po Ciebie przyszedł, a przy okazji dostałaś niezłą lekcję szybszego wyrabiania się. A poza tym wypadło mi coś I nie mogłam po Ciebie przyjść.. Wybacz..
-Pewnie coś Ci wypadło.. Ciekawie niby co.. Ktoś miał pełniejszą lodówkę od mojej ?
-Zgadłaś. - zaśmiała się. - A na poważnie, to ciocia przyjechała I musiałam ją zaprowadzić do galerii..
-Pewnie tak.. - obróciłam oczami..
-Coś się stało..? - Zapytała zmartwiona Anka.. Popatrzyłam na nią, ale gdy tylko przypomniało mi się, co tak naprawdę się stało, poczułam się mega głupio..Jednak moja wspaniała przyjaciółka widząc moją minę, nasyciła się nią I zaczęła naciskać na mnie, bym jej powiedziała o co chodzi.. Wiedziałam, że jak jej nie powiem, to na pewno dowie się o tym od Jakuba.. A tego oczywiście nie chcemy.. Powiedziałam jej mimo wszystko, co było moim wielkim błędem, bo zamiast mnie wspierać, to jak to ona zaczęła mnie jeszcze dobijać. Zawsze taka była.. Najpierw dobije, a później pomoże.. Ale cóż.. Za to ją kocham jak siostrzyczkę.. Mimo, że mam już jedną.. Młodszą.. Dziadygę ludzką w domu.. Czekającą tylko na to, aby mnie w jakikolwiek sposób wrobić. Anka zaczęła się śmiać.. I raczej nie planowała się uspokoić. Miałam wypisane na twarzy jak bardzo uwielbiam, gdy mnie w taki cudowny sposób wspiera..Ona widząc moją minę, poklepała mnie po ramieniu I jeszcze głośniej się zaczęła śmiać..
-Dzięki Aniu..
-Ale nie.. Muszę Ci coś ważnego powiedzieć.. - w końcu uspokoiła chichot.. Mimo, że przyszło jej to z ogromnym trudem..
-Nie, nie wyjdę za Ciebie. - Przerwałam jej w połowie zdania..
-A nie o to chodzi.. - powiedziała śmiejąc się.
-No więc o co ? - Patrząc na Nią, trudno jest powstrzymać śmiech.. Naprawdę.. To jest osoba, która powinna grać w kabarecie..
-Bo ja.. Bo ja.. Ja zgłodniałam.. Masz coś do żarcia.. ?
-Dobrze wiesz, że zawsze mam więcej.. W domu Ci jeść nie dają?
-Zjadłam..
-Mogłam się domyślić.. - Podałam jej swój jogurt, który przeznaczyłam na lunch, ale oczywiście nie obeszło się bez “pogrożeniem łyżeczką” Znowu wpadła w śmiech.. Po czym wzięła ode mnie jak to nazwała tą łyżeczkę ? Aha.. Już pamiętam “Narzędzie śmierci” I zaczęła jeść.. Popatrzyłam się na Nią.. Widząc jak je sama zgłodniałam, ale cóż.. Było za późno.. Ania popatrzyła się na mnie.. Miała całą brudną buzię od jogurtu.. Nie wiem jak ona to jadła, ale to nie jest ważne.. W każdym razie nałożyła trochę na łyżeczkę I się na mnie patrzyła.. A że była cała uwalona, to wyglądała naprawdę zabawnie.
-Chcesz?
-Nie. - odpowiedziałam.
-Strajki głodowe robisz przy mnie ? Przy mnie ? Dobrze wiesz, że w mojej obecności grzechem jest, robić takie rzeczy..Idziemy do kawiarni na ciastko I kawe. - Nie zdążyłam powiedzieć, że nie jestem głodna, gdyż Anka już ciągnęła mnie w stronę najbliższej kawiarni..
Gdy doszłyśmy, zajęłyśmy miejsca przy oknie.. Przyszła kelnerka.. Zamówiłyśmy po ciastku I kawie.. Znaczy ja zamówiłam ciastko.. Anka zamówiła ich troszeczkę więcej.. Troszeczkę.. Tylko cztery. Niby dużo, ale osoba, która ją zna, bardzo dobrze wie, że w wykonaniu Ani, to naprawdę mało, wręcz hardckor.
Dostałyśmy zamówienie.. Pomieszałam kawę, a Ania już “wpierniczała” ciastko..
-Masz jak krowa cztery żołądki ? Czy co..? - zaśmiałam się.
-Nie śmiej się tak patyczaku I bierz się za jedzenie.. Chyba że, nie będziesz tego jadła.. - uśmiechnęła się zadziornie, już wiedziałam co knuje, dlatego też wzięłam ciastko I zaczęłam je jeść, delektując się każdym kęsem.
-Musisz tak to jeść..? - powiedziała patrząc się na mnie..
-Nie moja wina, że nie potrafisz się delektować..
Dzięki.. - odpowiedziała I zaczęła powoli pić swoją kawę.. Zrobiłam to samo..
Spędzałyśmy jak zwykle miło czas.. Właśnie.. Wypadałoby załatwić lekcje Jakubowi.. - powiedziałam sama do siebie I po chwili pożegnałyśmy się z Anką, rozchodząc się w swoje strony..


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Z góry przepraszam, za tak późne wstawienie rozdziału..
Pamięta ktoś jeszcze o Mnie ?
_______________________________________________________

Nasze drogi się rozeszły w szkole.. Nie jesteśmy razem w klasie. Jest to niemożliwe, gdyż Jakub jest o rok ode mnie starszy. Ja jak zwykle weszłam do klasy na styk. Starałam się nie myśleć o tym, że Jakub widział mnie w tak nieodpowiedniej sytuacji.. Pewnie teraz za każdym razem, gdy o mnie pomyśli będzie miał w głowie ,,Ach, to ta, która paraduje w majtkach I koszulce z Kubusia Puchatka”, Boże... Mamo UDUSZĘ Cię za To, że go wpuściłaś do pokoju.. Pierwsza lekcja dość szybko minęła.. Ale zastanowiło mnie jedno.. Dlaczego Anka po mnie nie przyszła ?! Już ja sobie tą kobietą pogadam.. Niech no ja ją dorwę na korytarzu..
Poszłam do szatni po strój od w-f'u.. Zawsze go tam mam, bo gdyby było inaczej ćwiczyłabym chyba raz na miesiąc.. Ale wracając do tego co jest teraz.. Otwierałam szafkę, gdy nagle w coś uderzyłam.. Przestraszyłam się I gwałtownie odskoczyłam.. Jednak to co ujrzałam totalnie mnie zszokowało.. TO KUBA. No super.. Piznęłam mu drzwiczkami od szafki.
-Jejku, ja przepraszam!- Zaczęłam się tłumaczyć.. Jego nos krwawił..
-Nic się nie stało.. - odpowiedział, krzywiąc się, gdy zobaczył krew na swoich rękach..
-Chodźmy do pielęgniarki.. - zaproponowałam I pociągnęłam go.. Oczywiście sprzeciwiał się, no ale co mógł zrobić.. Jestem nieustępliwa jeżeli chodzi o takie rzeczy.
Gdy doszliśmy, pielęgniarka kazała mi trzymać lód.. Było mi strasznie głupio, gdyż to moja wina.. Nie wiedziałam, za bardzo co zrobić.. Miałam strasznie zmieszane uczucia.. Ale nagle mnie oświeciło..
-EJ! Co Ty robiłeś w damskiej szatni !
-J-ja.. Ee...-Zaczął się tłumaczyć.. Był chyba pewny, że się nie skapnę.. Ale się rozczarował.. Wyglądał wręcz komicznie.
-No b-bo j-ja.. Ja chciałem się przywitać.. - powiedział w końcu.
-Nie mogłeś poczekać? - patrzyłam się na Niego z niezrozumiałą miną.
-Nie. Poza tym.. Od kiedy szatnie są dzielone na męskie I żeńskie ? - to było głupie posunięcie z Jego strony.. Po chwili się zorientował co powiedział, zarumienił się, a po krótkiej chwili słychać było jego głośny “faceplam” ..
-Znaczy.. A nie ważne. To nie zmienia faktu, że uderzyłaś mi szafką.
-To był wypadek !
-Pewnie tak.. Pewnie chciałaś się ''odwdzięczyć” za to, co było rano, Mała Diablico.
-Ja Ci dam małą Diablice... - odpowiedziałam dość oschle, nie miało to tak brzmieć, ale tak jakoś wyszło.. Po czasie pielęgniarka kazała wziąć lód.. A ja ledwo powstrzymywałam śmiech.. Jakub miał siniaka.. Na pół twarzy z mojej winy.. FUCK YEACH. Ale wyglądał komicznie.. Nie powiem..
-Od teraz będziesz mi robić jedzenie I odrabiała lekcje Czarownico, bo ja tak do szkoły na pewno chodzić nie będę. - Powiedział śmiejąc się.
-Taa, już pomarzyłeś sobie? - odpowiedziałam zadziornie.
-A idź Ty wredotko.. - patrzył na mnie, po czym na Jego twarzy pojawił się dziwny uśmiech.. Przeleciał mnie wzrokiem.. Już byłam pewna.. Przypomniało Mu się, co stało się rano.. Miałam taką cholerną ochotę strzelić mu w łeb.. Ale jakoś się powstrzymałam..
-Słodko rano wyglądałaś. - Tym razem się nie hamowałam I strzeliłam mu w łeb.
-No eej.. A to za co ? - powiedział masując sobie głowę.
-Z miłości kuźwa. - odpowiedziałam.
-Z miłości ..? - powiedział uśmiechając się zadziornie, robiąc brewki..
-Nie wyobrażaj sobie za dużo. - zaczęłam się śmiać.. On tylko popatrzył na mnie, na twarzy miał jasno wypisane “czemu?”.. Popatrzyłam się tylko na Niego.. Mój wzrok mówił wszystko. Po czym obydwoje utonęliśmy w śmiechu.


  • awatar Katrin_White: Świetne. Czekam na dalszą część.
  • awatar W moim świecie ^^: Cztam twojego bloga od początku i kaźfde twoje oowiadania są przecudowne nie mam po prostu na nie kreślenia :*
  • awatar ◄Martyna►: Pamiętałam o Tobie i codziennie zaglądałam czy nie ma nowego razdziału :D Ale słodko <3 zapraszam do mnie i na mojego drugiego bloga gdzie pisze opowiadanie http://martyna_opowiadania.pinger.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Tak jak obiecałam, jest to opowiadanie specjalnie dla Weroniki (http://zakochana138.pinger.pl/)
________________________________________________



Rozdział 1

-Weronika ! Wstawaj ! Bo znowu zaśpisz! - Obudził mnie szorstki głos mamy.. Jak zwykle przerwała mi sen w najmniej odpowiednim momencie, gdyż właśnie w tej chwili Jakub miał mnie zaprosić na spacer.. A przynajmniej tak mi się wydawało.. Chociaż wątpię w to troszkę, bo znając moje szczęście i mój genialny umysł, to i tak by nic z tego nie wyszło.. Tak bardzo nie chcę wstawać.. „Chcę jeszcze chwilę poleżeć..” - Mówiłam sobie w myślach..
-Weronika ! No cholera jasna ! Wstawaj w końcu ! Wczoraj mówiłaś, abym Cię szybciej obudziła, bo Anka ma po Ciebie przyjść ! Więc wstawaj, bo jak zwykle będą na Ciebie czekać ! - Powiedziała, widać było, że nie jest zadowolona z mojego zachowania, ale dobrze wie jaka jestem i mój leń zalicza się do „level'u Hard.”
Nagle ktoś zapukał do drzwi.. Ale to nie była Anka.. jestem tego pewna.. Ona to by raczej wpadła bez pukania i dowaliła coś takiego :
-SIEMANECZKO! PRZYBYŁAM ! Co masz do żarcia? - A przynajmniej coś podobnego.. Mimo różnicy charakteru dogadujemy się naprawdę świetnie.. Przyjaźnimy się od przedszkola.. Pewnie to ktoś, po moją młodszą siostrę.. Wredna z niej istota.. I to cholernie. Pamiętam dzień w którym zaprosiłam do siebie, koleżanki.. Miałyśmy spać u mnie w pokoju.. No ale moja kochana siostrzyczka, postanowiła zrobić „ Bal dla swoich zabawek” I ostatecznie w moim pokoju, panował taki haos, że dziwię się, jak ona wśród tego wszystkiego mogła się poruszać. Czasami mam ochotę ją udusić.. Ale to moja siostra.. Kocham ją i nie wyobrażam, sobie życia bez „tego” wrednego „osobnika”.
-Weronika! Mówiłam, że się znowu nie wyrobisz ! - Krzyknęła mama..
-Nooo już..Powiedz, że zaraz zejdę.. - Odpowiedziałam, leniwie wstając z łóżka..
-Nie trzeba mi mówić.. Wszystko słyszałem.. -Odpowiedział, śmiejący się pod nosem, głos chłopaka.. To Jakub..Zaraz co ?! Jakub !? No pięknie.. Kocham CIĘ mamo.. Nie ma to jak robić mi siarę, przed chłopakiem, który mi się podoba.. Popatrzyłam się na mamę niemiłym spojrzeniem.. Odpowiedziała mi tylko uśmiechem.. Lubi mi robić na złość, a przynajmniej wtedy, gdy nie robię tego, o co mnie prosiła.. Zawsze tak jest.. Ale to jest przesada ! Zebrałam się szybko z łóżka.. Zapomniałam o jednym.. Moja cudowna piżama, była w praniu.. I ostatecznie ubrałam koszulkę z ... Kubusiem puchatkiem.. Niestety nie opuściło mnie „szczęście” i spałam w samych majtkach.. Genialnie.. Po prostu genialnie..
Przyglądał mi się uważnie.. Nie wiedziałam co zrobić, dlatego też pośpiesznie ubrałam rurki i białą koszulkę na ramiączkach.. „Obiecuję Ci mamo, że jak wrócę ze szkoły, to Ci takie kazanie zrobię, że te które jest w kościele, to się przy tym będzie chowało.” - Powiedziałam sobie w myślach..
-Em.. Fajna piżama. - Powiedział Jakub, śmiejąc się pod nosem.
-Dzięki.. - zarumieniłam się..Za bardzo nie wiedziałam, co zrobić.. Kurcze, jakby nie mógł przyjść w dzień, w którym miałabym coś normalnego na sobie.. Ale nie.. Moja wspaniała mama, wiedząc, co mam na sobie, musiała go wpuścić do mojego pokoju..
Popatrzyłam w lustro, jak zwykle moje włosy odmawiały posłuszeństwa.. -Spokojnie.. - zaśmiał się.. Ta.. Łatwo mu mówić.. Po około 10 minutach, ułożyłam w końcu moje „kudły”.. Oczywiście nie obeszło się, bez pomocy prostownicy.. Boże, co ja bym zrobiła, gdyby nie ona.. Zjadłam pośpiesznie śniadanie i nareszcie byłam gotowa.. Wzięłam torbę, przy okazji zdążyłam się pokłócić o porcję naleśników z tą małą „dziadygą”.. Ale na szczęście, spokojnym krokiem, razem z Jakubem, wyszliśmy z domu..


  • awatar be.skinny: Haha :D Fajne, fajne ^^
  • awatar Gość: Czesc:-) to ja- pawel. Wrocilas juz z wakacji ? XD jesli tak to zapros isz mnie na tym skype?
  • awatar Zuuuzka: ooo ciekawie się robii . ;oo : D czekam na dalszy ciąg . : DDD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Kochani, póki jeszcze nie wyjechałam..
O czym chcielibyście następne opowiadanie ?
Bo na pewno będą chwilę w których będę się strasznie nudzić. A że biorę laptopa, to postaram się coś napisać..
Więc co chcielibyście przeczytać?
Ps. Wracam w sierpniu.. Ewentualnie postaram się coś w niedzielę dodać


  • awatar Gość: Miłośći. Wpadnij do mnie!
  • awatar Natq ♥: I udanych wakacji :*
  • awatar Natq ♥: napisz koniecznie, o czymkolwiek to będzie napewno będzie świetne *_*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (25) ›
 

 
Kochani, na początku chciałam Wam powiedzieć, że następne opowiadanie pojawi się gdy wrócę z Wakacji..
Tak jak obiecałam Weronice (http://zakochana138.pinger.pl/) Będzie z dedykacją dla Ciebie..
W każdym razie.. Te opowiadanie miało być dużo dłuższe, jednak mój jutrzejszy wyjazd zmienił wszystko.
Miłego czytania Kociaki ;*

_____________________________

Obudził mnie dźwięk budzika.. Zapomniałam go wyłączyć.. Czyli.. Zaraz?! Lukas mnie przyniósł ?! Nie ma innego wyjścia.. Musiał mnie przynieść.. Ech.. Otworzyłam i przetarłam swoje oczy.. Jednak nie chciało mi się wstawać i położyłam się z powrotem... Obróciłam się na drugi bok i prawie spadłam.. W moim łóżku spał jakiś mężczyzna.. Nie.. Zaraz to Lukas.. Boże.. Zawał.. „Uduszę Cię kiedyś człowieku.. '' - Powiedziałam do siebie w myślach.. Przynajmniej spać mi się odechciało.. Wstałam i usiadłam na parapecie myśląc.. „ Jeny co ja mam z Tobą człowieku zrobić, co ?” Z drugiej strony był taki słodki jak śpi i naprawdę nie miałam serca, by go budzić.. Mój ideał, śpi u mnie w moim łóżku, a mi przeszła myśl „Obudź go”.. Normalnie chyba mnie powaliło.. Kocham Go.. I to cholernie... Ale nie mogę mu tego powiedzieć z wielu względów.. Po pierwsze: Ma dziewczynę, po drugie : On mnie traktuje jak przyjaciółkę i wątpię, że cokolwiek do mnie czuje, pomijając oczywiście chęć zrobienia mi na złość i wrzucenie mnie do wody czy coś w tym stylu.. Po trzecie: Za półtora roku kończymy szkołę.. Z tego co wiem, wybiera kierunek, który będzie daleko od miejsca w którym ja będę dalej się uczyć..Więc tak czy siak gdyby nam się udało.. Za półtora roku, by się wszystko zakończyło.. Myśląc nad tym, po policzkach zaczęły mi spływać łzy.. Naprawdę Go kocham.. Nie dam sobie rady bez Niego ! Nie chcę sobie dać.. Jest mi potrzebny.. Za bardzo mi na Nim zależy.. LUCY USPOKÓJ SIĘ.. Jak tak dalej pójdzie, to obudzisz Go ! A nie chcę Go budzić.. Nie chcę.. Znowuż cząstka mnie tak bardzo chce, by mnie przytulił i powiedział abym nie płakała.. Że wszystko się ułoży.. Ale czy to ma jakikolwiek sens ? Nie chcę Go stracić i tyle.. Tak dużo wymagam? Najwidoczniej tak.. Oj Lukas.. Gdybyś Ty wiedział...Jak..
-Dlaczego płaczesz?-Usłyszałam Jego głos.. Poczułam jego ręce na sobie.. Obróciłam się delikatnie w jego stronę a on szybko wytarł mi łezki..
-Przepraszam.. Obudziłam Cię.. Nie chciałam.. - powiedziałam, odwracając się..
-Nie obudziłaś mnie.. Sam się obudziłem.. - uśmiechnął się i mocno mnie do siebie przyciągnął.. -No więc słucham o co chodzi.. ? Dlaczego z Twoich oczek spływają łezki, co ? - Zapytał i po raz kolejny wytarł mi łzy..Nie mogłam mu powiedzieć..To by zmieniło wszystko.. Totalnie wszystko.. Nie bylibyśmy już przyjaciółmi.. Na pewno.. Nasza przyjaźń w tym momencie, by się zakończyła..
-Myślałam nad Seanem.. - Odpowiedziałam uśmiechając się.. Skłamałam.. Wyczuł to.. Chyba za bardzo mnie znał.. Albo ja tak kiepsko kłamie..
-Nie mówisz mi prawdy.. O co chodzi.. ? - Ponownie się zapytał.. Jego ton był taki łagodny i spokojny.. Chciałam mu wszystko powiedzieć, ale nie wiedziałam jak.. Coś mnie trzymało.. Czułabym się okropnie rozwalając związek Jego i Elen.. Tym bardziej, że wiem iż ONI się kochają.. A przynajmniej tak mi się wydaje.. Dawno nie rozmawiali... Bardzo dawno.. Cały czas Lukas spędza ze mną czas..
-Co z Elen? - w końcu zapytałam, nie kontrolowałam nad sobą i normalnie musiałam się akurat o to zapytać.. No ale cóż..
-Płaczesz.. Jesteś smutna.. I nagle się pytasz co z Elen? - Głupio wyszło.. Nie wiedziałam, jak się obronić.. Nie było sensu dalej kłamać, nie potrafiłam go okłamywać.. mimo że zawsze byłam genialnym kłamcą, to On, by zawsze wiedział, kiedy kłamię.. Wzięłam głęboki oddech..
-No więc..? - zapytał..
-Lukas.. B-bo ja .. Ja Cię kocham.. Jesteś dla mnie wszystkim i sobie nie poradzę bez Ciebie.. Płakałam, bo nie mogła przeze mnie obojętnie przejść myśl, że za półtora roku się rozstaniemy i już nigdy się nie zobaczymy.. Zresztą Ty masz Elen.. Przepraszam.. - Odsunęłam się od Niego i zaczęłam biec w kierunku wyjścia.. Stał w miejscu nie wiedział chyba co zrobić.. Bardzo chciałam aby pobiegł za mną, ale tego nie robił.. Nie robił tego ! Ta myśl mnie dobijała.. Biegłam cały czas biegłam.. W końcu opadłam z sił i usiadłam na trawie.. Byłam na jakieś łące.. Nagle za mną stanął Lukas.. Więc biegł za mną ? Pytałam się przez chwilę..
-Tu jesteś.. - uśmiechnął się i usiadł naprzeciwko mnie.
-B-biegłeś za mną.. ?
-Biegłem, krzyczałem.. Abyś się zatrzymała, ale chyba nie słyszałaś.. W każdym razie.. Pytałaś się co z Elen.. Zerwałem z nią trzy miesiące temu, gdyż poznałem Ciebie.. Widziała to i postanowiliśmy się rozstać.. Chciałem Ci już dawno powiedzieć, co do Ciebie czuję, ale często odpowiadałaś mi „zadziornie” a czasami nawet, że pozwolę sobie tak to nazwać „wrednie”.. Więc myślałem, że nic do mnie nie czujesz.. - Nie mogłam uwierzyć w to co mówi.. To ja przez ten cały czas, kłóciłam się ze swoimi uczuciami, a On mi teraz mówi to wszystko..
-Obydwoje zawiniliśmy.. - W końcu powiedział..
-Tak.. Zgodzę się.. - Powiedziałam i patrzyłam mu się w oczy..
-Ech.. Ale skoro już.. To.. - Zbliżył się do mnie i namiętnie mnie pocałował.. Czas szybko mijał.. Wróciliśmy do akademika.. Każdy dzień z Nim, był najpiękniejszy.. Jednak nastał w końcu czas.. Zbliżał się koniec roku.. To miało oznaczać koniec.. Koniec dla nas.. Próbowałam nie myśleć o Tym, by się nie przejmował.. Ale nie było łatwo... Miałam wrażenie, że odczuwa to samo.. Mimo wszystko.. to był koniec.
Nadszedł ostatni dzień szkoły.. Apele, rozdanie nagród.. Ostatnia impreza razem.. I ostatnie chwile z Nim.. Chwile z moim Misiem.. Płakałam.. On próbował być twardy i nie płakać, ale ostatecznie też płakał.. Nie mogliśmy być razem.. Dostał się do szkoły do której tak bardzo chciał iść.. Chciał spełnić swoje marzenia.. Ja zresztą też miałam plany.. Jednak były one związane z Nim.. Niestety.. Moja uczelnia jest bardzo daleko od Niego.. W innym kraju.. Przez głowę przechodziły mnie masa myśli.. Były okropne.. Każda myśl wzbudzała we mnie negatywne uczucia..
Nadszedł czas.. Czas którego tak bardzo się obawiałam.. Czas naszego rozstania.. Już nigdy się nie zobaczymy.. Kocham Go bardzo.. Niestety.. Musimy się rozstać.. I tak też się stało.. Wyjechaliśmy.. Przestaliśmy się odzywać.. Owszem na początku dzwoniliśmy do siebie.. Ale kontakt się urwał.. On znalazł sobie kogoś nowego.. Ja odeszłam w niepamięć.. Zostały tylko wspomnienia i łzy..


  • awatar Weronika (mała): Poplakalam sie skarbie :cc jestem z cb taka dumna bardzo ci dziekuje za to o za wszystko inne :(( kocham cie! Udanych ! <3 :****
  • awatar Natq ♥: Śliczna końcówka <3 :( Wzruszająca.
  • awatar Mieszanina moich myśli.: szkoda że to się tak skończyło. :( czekam z niecierpliwością na kolejne opowiadania =)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Droga była długa.. Więc doszliśmy dopiero koło dwudziestej pierwszej. Było pięknie. Wszystko oświecone.. Nie dość, że niebo było pełne gwiazd..Czego więcej chcieć.. Ja, Lukas.. Romantycznie..ZARAZ CO ?! Znowu się rozmarzyłam. A nie powinnam.. Mimo wszystko, nie potrafię sobie wbić do głowy tego, że Lukas jest zajęty. No ale..Z drugiej strony..
-Nad czym tak myślisz, no ?- Przerwał mi w końcu.
-C-co?
-No co, co ? Mówię do Ciebie od pięciu minut. Nad czym tak myślałaś? - Zapytał zadziornie uśmiechając się, a ja słysząc te pytanie, przypomniałam sobie o czym tak rozmyślałam i na mojej twarzy pojawiły się rumieńce.. Przyglądał mi się uważnie, ale po chwili odciągnął ode mnie wzrok..
-Oj, no tak.. Gwiazdy my.. - Zaczął mówiąc z zadziornym uśmiechem.
-Śnisz. - Odpowiedziałam stanowczo.
-Nie, nie.. Jestem pewny, że o tym myślałaś. - zaczął się śmiać pod nosem i delikatnie mnie szturchnął.
-Jeszcze czego. - zachichotałam pod nosem.
-Hm.. To na co idziemy? Może diabelski młyn ? - zapytał patrząc się na mnie.
-Hm.. Czemu nie.. - Nie mogłam mu odmówić.. Ale zapomniałam o jednym.. Gdy siedzieliśmy już, przypomniało mi się... że mam lęk wysokości... No super.. I co ja mam teraz zrobić.. Ruszyło się.. Zaczęłam się trząść.. I co gorsza, nie mogłam się uspokoić..
-Wszystko dobrze? - zapytał zmartwiony Lukas przyciągając mnie do siebie..
-J-ja..
-Ty co ? - patrzył się na mnie, a ja nie mogłam wydusić z siebie ani słowa..
-Mam lęk wysokości !- W końcu wydusiłam z siebie. Patrzył się na mnie zdezorientowany..
-J-jak to masz lęk wysokości ?!- Patrzył się na mnie i nie wiedział, co zrobić.. -Dasz radę? - po chwili powiedział..
-S-spróbuję.. - Powiedziałam przestraszona.. Trzęsłam się.. Przytuliłam się do Lukasa mocno.. Na szczęście w końcu się skończyło..
-Możesz mnie już puścić.. To koniec.- Odpowiedział, uśmiechając się.. -Jestem z Ciebie dumny. Przetrwałaś. Mimo, że się bałaś.. Ale.. Dlaczego mi nie powiedziałaś, że masz lęk wysokości..?
-Zapomniałam.. - Odpowiedziała nieśmiało..
-Jak można zapomnieć, że ma się lęk wysokości?- Starał się mnie zrozumieć, ale coś mu nie wychodziło. -Hm.. Oczarował Cię mój urok osobisty..? - zaczął się chichotać..
-Chciałbyś. - odpowiedziałam.
-Oj no.. Ale puść mnie, bo wszyscy już zeszli, a koleś który tym steruje zaraz szału dostanie.. - Słysząc to dopiero otrzeźwiałam i szybko puściłam Lukasa.. Szybko zeszliśmy a ja od razu usiadłam na pobliskiej ławce. Po czym odetchnęłam z ulgą.. „Ufff to koniec.. Dzięki Ci Boże” - Mówiłam do siebie w myślach.. Z chęcią bym to powiedziała na głos, ale znając mojego towarzysza zacząłby się śmiać.. Kochałam jego śmiech, ale nie chcę, aby mi akurat to wypominał. Z drugiej strony nie dziwię mu się.. Kto normalny zapomina o lęku wysokości ? Ech..
-Chcesz troszeczkę waty cukrowej ? - Nie zdążyłam odpowiedzieć, a On już oderwał kawałek. - Otwórz buziola. - zaśmiał się, no ale co miałam zrobić? Posłusznie otworzyłam buzię i po chwili poczułam cukrową watę na swoim języku.. - Dzięki.. - powiedziałam jedząc. - Proszę.- Odpowiedział, szeroko się uśmiechając..
Zjedliśmy watę i postanowiliśmy iść do „Domu Strachów” No, no.. Zapowiada się ciekawie.. Jak zawału nie dostanę, to będzie cud ! Jestem dość strachliwą osobą.. No ale co zrobisz? Nic nie zrobisz. Staliśmy jeszcze w kolejce. Nagle Lukas dowalił.
-Takie pytanie.. Nie będziesz się bała?
-Ja? Skąd.. Przecież mnie znasz.. Wiesz jak bardzo nienawidzę takich rzeczy, a mimo wszystko mnie tu zabierasz.. Skąd.. Wcale nie będę się bała. - Odpowiedziałam, patrząc z „załamaną” miną, na ogromny dom..
-Oj no.. Będziesz miała mnie.. Obronie Cię. - odpowiedział i mnie mocno przytulił.. Oczywiście odwzajemniłam gest.. Wjechaliśmy do środka.. Było strasznie.. Lukas złapał moją rękę i mnie mocno przytulał cały czas... Po czasie, przestałam się bać.. Czułam się przy nim bezpieczna.. Wyszliśmy.. Szczerze powiedziawszy korciło mnie, aby zaproponować ponowną przejażdżkę, tylko po to, aby się troszkę jeszcze poprzytulać. Tego nie ukryję. No ale głupio by wyszło.. Zresztą znając Lukasa powiedziałby ''Jak chcesz, to idź.. Ja zostanę i poczekam”. No ale cóż.. Robiło się coraz zimniej.. Lukas oddał mi swoją bluzę, mówiąc że mogę ją zatrzymać.. Jezus.. Jak mnie rozwalało od środka ze szczęścia.. MASAKRA! No ale niestety.. Trzeba było w końcu wrócić.. Nie dość, że jest strasznie późno..No więc, zaczęliśmy wracać.. Czułam się zmęczona.. Ledwo szłam.. Nagle oderwałam się od Ziemi.. O CO CHODZI ?! Nie wiedziałam co się dzieje.. Ale po chwili okazało się, że Lukas wziął mnie na ręce..
-Śpij. - odpowiedział.. Zaniosę Cię już..
-J-ja dam radę.. - odpowiedziałam nie wiedząc co robić..
-Miałem Cię pilnować.. Bo ostatnio nie spałaś, czyż nie ? Więc proszę mnie nie denerwować i iść grzecznie spać.
-A jeżeli nie pójdę. - uśmiechnęłam się zadziornie..
-No to będzie kara... - odpowiedział równie zadziornie się uśmiechając.. - Zn-.. To nie tak.. Chodziło mi o to, że... - Zaczął się tłumaczyć.. - Po prostu idź spać. - Powiedział, widziałam na jego policzkach rumieńce, ale postanowiłam się nie odzywać.. Wtuliłam się w Niego i zasnęłam..
  • awatar Natq ♥: boskie ♥♥♥♥♥
  • awatar cocaine ✕: <3
  • awatar Każdy zasługuję na drógą szansę.: Ale kochane ! esuuu !!!! :) Sądzę że,będą razem ! Bałabym się iść do `Domu Strachów`,a tym bardziej na diabelski młyn ;) Mam mały lęk wysokości. Lecz wraz z kuzynką chce iść za rok na młota,to podobne do diabelskiego młynu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Nie było mnie kilka dni więc i tak nie rozumiałam tematów na lekcjach.. Coś tam tłumaczyły, ale myślami byłam gdzie indziej, myślami byłam z Seanem. Moim młodszym braciszkiem.. Wiem, że obiecałam sobie, iż nie będę wracać do przeszłości, ale to trudne. Po tym śnie, nie mogę przestać o nim myśleć. O co właściwie w tym wszystkim chodziło? Nigdy dotąd nie miałam duszności.. Boję się.. Nie wiem czego, ale się boję i to cholernie.. Sean.. Czy Ty mnie próbujesz przed czymś ostrzec? Ale przed czym.. Dlaczego ? Zadawałam sobie te pytania dość długo.. Przy okazji bazgrałam coś na kartce, gdy nagle w mój stolik uderzyła pięścią jedna z nauczycielek.. Nie była to nauczycielka z którą można było normalnie rozmawiać a „grzechem” było nieuważanie na jej lekcji. Przestraszyłam się i prawie spadłam z ławki..
-Pani chyba się zapomniała. - powiedziała stanowczo kobieta.
-Przepraszam proszę Pani, to już więcej się nie powtórzy. Przepraszam. - wydusiłam ledwo z siebie.
-Słyszałaś mam nadzieję, o czym mówiłam.. - powiedziała poddenerwowana całą sytuacją.
-Przepraszam, źle się czuję.. Dopiero wyszłam ze szpitala... - zaczęłam się tłumaczyć.
-Nie interesuje mnie to, gdzie byłaś ! A jak jesteś chora, to zwolnienie lekarskie ! - krzyknęła.
-P-przepraszam..
-Pani Clark, będzie Ci pomagała nadrobić temat ! Ostatni raz Cię widzę, na swojej lekcji nieprzytomną ! Rozumiemy się ?! - Patrzyła na mnie, niemiłym spojrzeniem
-Tak oczywiście.. Przepraszam jeszcze raz. - starałam się uniknąć jej wzroku, lecz to nie było takie łatwe.. Uratował mnie dzwonek.. Szybko się spakowałam i wybiegłam z klasy.. Jezus.. Ona była... Taka.. Straszna.. Podpadłam jej.. Nie dość, że to Fizyka.. A ja z Fizyki świetna nie jestem.. Miejmy nadzieję, że jej przejdzie.. Bo ciekawie nie będzie.. Ech.. Nie wiedziałam gdzie idę, szłam tam gdzie nogi mnie poniosą.. Nagle ktoś mnie złapał za ramiona.. Odwróciłam się gwałtownie...
-Gdzie Ty tak się spieszysz, mała Diablico ? - To był Lukas.. Jeny.. Jak ja się przestraszyłam.. Na szczęście to on.. Uśmiechnęłam się po czym odpowiedziałam.. - Nie wiem.
-Nie ładnie jest spać na lekcjach.. Wiesz chyba o tym.. Czyż nie ? A tym bardziej u Pani Hystecate. - uśmiechnął się. - Nad czym tak myślałaś ? - patrzył się na mnie zmartwiony.. A ja nie wiedziałam, co mu powiedzieć.. Owszem ufałam mu no ale.. Nie chciałam go martwić.. Mimo wszystko, tak bardzo chciał wiedzieć, że w końcu mu wszystko powiedziałam.. Wszystko. O śnie, o dusznościach..
-Ech.. Trzeba było do mnie zadzwonić. - Powiedział, był zdenerwowany. Nie wiedziałam, co wywołało u Niego taką złość, mimo wszystko po chwili uspokoił się, a na jego twarzy pojawił się szczery uśmiech.. Po oczach było jednak widać, że jest zmartwiony..
-Przepraszam, nie chciałam Cię martwić.. - wydusiłam w końcu z siebie..
-Oj no weź.. Dobrze wiesz, że prędzej czy później i tak bym to z Ciebie wydusił.. Mi się o takich rzeczach mówi, dobrze ? - Powiedział z szerokim uśmiechem, po czym przytulił mnie mocno..
-Dobrze.. Nastę... - nie zdążyłam dokończyć zdania..
-Nie, nie będzie następnego razu. W nocy się śpi ! A nie romansuje z oknem. - Powiedział..
-Zazdrosny.. ? - powiedziałam chichocząc pod nosem..
-Chciałabyś. - Zaczął się śmiać i poczochrał mi włosy.
-Może przejdziemy się gdzieś ? - powiedziałam patrząc się na Niego.
-A gdzie byś chciała iść.. ? - Zapytał patrząc się w moje oczy..
-Hm.. Nie wiem..
- Hmm.. Wesołe Miasteczko przyjechało.. Więc może do Wesołego Miasteczka ? - zapytał patrząc się na Mnie. - Wesołe Miasteczko ? - Upewniłam się.. - Pewnie.. Ale Co Cię wzięło na Wesołe Miasteczko..?-Właściwie to nie wiem. Tak jakoś..
-Ty coś kombinujesz.. - Patrzyłam na Niego podejrzliwym wzrokiem..
-Jaa.. ? Ja cokolwiek kombinować.. No co Ty..
-Wcale..Bo po co.
-No dokładnie.
-A idź Ty.. - Obróciłam oczami..
-Co tak oczyma obracasz? - zaśmiał się.
-A zostało mi coś innego ?
-No właściwie to.. Nie. - odpowiedział.
-To idziemy? - Zapytałam, na co on tylko pokiwał głową i powolnym krokiem ruszyliśmy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wracaliśmy parkiem. Było dość zimno..
-Pamiętasz? Szliśmy tędy..- Zaczął mówić.
-Tak pamiętam.. Wrzuciłeś mnie do fontanny, GENIUSZU.
- Tak wiem, jestem genialny. - zaśmiał się, patrząc się na mnie z zadziornym uśmiechem.
-I co się szczerzysz? - patrzę się na niego.
-A co nie mogę ? - zaśmiał się.
-Ostatnio Ty mnie wrzuciłeś, ale to nie oznacza, że tym razem, to ja Cię nie wrzucę.. - uśmiechnęłam się zadziornie.
-Nie daaasz raaady. - odpowiedział przeciągając wyrazy..
-Tak sądzisz? - I po chwili wrzuciłam go, do tej samej fontanny w której ostatnio to ja „pływałam”. Był zdziwiony otarł oczy i przeczesał swoje mokre włosy. - Zimno jest. Oszalałaś ? Jak będę chory, to Cię kobieto uduszę. - powiedział dość zdenerwowany.
-Jaaaki wrażliwy.. Z tej strony Cię nie znałam.. Hmm... Lukas takie biedne dziecko.. Daj okryjemy. - Śmiałam się.
-Pff.. No oczywiście. - po chwili wyluzował i też zaczął się śmiać. Był naprawdę słodki..
-No dobra wyłaź z tej fontanny, bo zaraz się naprawdę przeziębisz. - Powiedziałam zmartwiona.
Oo, nagle Ci uczucia wróciły ? - Popatrzył się na mnie..
-Lukas.. - Nie miałam ochoty na kłótnie..Byłam dość zmęczona, bo dopiero wyszłam ze szpitala.. Nie otrząsnęłam się jeszcze do końca.
-No dobra.. - Widział chyba moje zmęczenie i postanowił wyjść. Ale oczywiście ''sierotka” nie zawiązała butów, bo po co. I wychodząc zahaczył się o swoją sznurówkę, a ja nie mogłam się powstrzymać i też leżałam na ziemi.. Tylko ze śmiechu.
- I z czego się śmiejesz ? - wydusił w końcu z siebie, ale też nie mógł powstrzymać śmiechu.
-A co miałam Ci współczuć ? - Nie mogłam przestać się śmiać.
- Wydaje mi się, że za dużo bym od Ciebie wymagał, prosząc Cię o to.
-Dobrze Ci się wydaje. - Przyznałam mu racje próbując powstrzymywać chichot.
-Oj, cieszę się, że się w małym stopniu dogadujemy, a teraz chodź tu i pomóż mi wstać. - patrzy się na mnie.
-Ja mam Ci pomóc? Z tego co wiem, to Ty jesteś mężczyzną, chyba że czegoś nie wiem.
- Ech.. - odetchnął i się podniósł, podszedł do mnie i podał mi rękę bym mogła wstać..
Wracaliśmy powolutku.. Oczywiście nie obeszło się, bez gorącej czekolady i ciastka. Teraz leżę na łóżku w swoim pokoju i wspominam.. Lukas.. Mój najlepszy przyjaciel.. Przyjaciel.. Właśnie przyjaciel. ZAJĘTY. Dlaczego tak cholernie boli mnie to, że jest zajęty.. Lucy, błagam ogarnij się.. Ile Ty masz lat?! Chociaż to nie ważne ile mam lat.. Każdy ma problemy niezależnie od tego czy jest stary, młody, małe czy duże.. Są one.. Ech.. muszę dać sobie z NIM święty spokój. Chociaż nie wiem jak.. Uwielbiam spędzać z nim czas.. Jest dla mnie naprawdę ważny.. Z drugiej strony nie chcę, aby nasza przyjaźń się rozleciała.. Zresztą on nic do mnie nie czuje. Ma dziewczynę, którą kocha..Ja jestem tylko przyjaciółką.. Tylko.. I znowu się rozkleiłam.. Znowu płakałam.. Po czasie oczy zamknęły się i zasnęłam.. Śnił mi się Sean.. Wołał mnie do siebie..Ale ja byłam w samochodzie i nie mogłam do Niego wyjść, drzwi były zatrzaśnięte.. Auto wjechało do wody i się topiłam.. Ostatecznie się obudziłam z mocnymi dusznościami i płaczem.. Szybko pobiegłam otworzyć okno i powoli wdychałam świeże powietrze, było trudno.. Nie mogłam się uspokoić.. To przez ten sen ? Być może.. Tylko nie rozumiem dlaczego.. O co w tym wszystkim chodziło.. W dalszym ciągu wdychałam ogromne ilości tlenu.. Ledwo wydychałam i już brałam kolejne.. Próbowałam się uspokoić.. Byłam sama.. Bałam się.. Bałam się o swoje życie.. W końcu się uspokoiłam.. Stałam jeszcze chwilę przy oknie, ale w końcu sięgnęłam po wodę i zaczęłam pomalutku pić. Brałam małe łyki.. Zostawiłam otwarte okno i położyłam się z powrotem na łóżko.. Już nie zasnęłam.. Cały czas miałam obraz snu.. Nie próbowałam nawet ponownie zasnąć.. Wiedziałam, że nie dam rady. Obmyłam twarz zimną wodą i usiadłam na parapecie patrząc na gwiazdy.. Czas szybko mijał.. Nagle zadzwonił mój budzik..
''Już siódma” - Powiedziałam do siebie w myślach i zaczęłam się szykować do zajęć..


 

 
Wróciliśmy do akademika I usiedliśmy przy stoliku. Zamówiliśmy lunch. Znaczy on zamówił ja podziękowałam.. Wzięłam tylko małe jabłko po którym, już po trzech gryzach został tylko I wyłącznie ogryzek.
- Zagłodzisz się. - zaśmiał się, patrząc na mnie tym swoim uśmiechem.
- Martw się o Siebie. - odpowiedziałam.
- Hmm.. Ktoś nie w humorku.. Czyżby poranny spacer był dla Pani zbyt krótki? - patrzy się na mnie a ja po chwili odpowiadam mu.
- Masz bardzo bujną wyobraźnie.
- Co z Tobą.. ? - widać po nim, że się zmartwił.. Nagle zakręciło mi się cholernie w głowie I opadłam na ziemię .. Zemdlałam. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Słyszałam tylko głosy. Obudziłam się w szpitalu. Koło mnie siedział zdenerwowany I smutny Lukas.
- Ale mnie wystraszyłaś ... - powiedział zmartwiony. - Nigdy więcej tego nie rób, okej ? - dodał.
- L-Lukas.. C-co się s-stało ? - Zapytałam ledwo.. Nie miałam sił by wydobyć z siebie głosu ani się ruszyć..
- Zemdlałaś.. A teraz odpoczywaj.. - powiedział I przejechał mi ręką po policzku. No pięknie.. Pierwszy dzień w szkole a ja już w szpitalu wylądowałam.. Cudownie. Jednak wtedy o tym nie myślałam. W tedy nad niczym nie myślałam.. Usnęłam.. Czułam, że Lukas trzymał mocno moją rękę, czułam jego obecność. Obudziłam się kilka godzin później. Jednak dalej nie byłam w stanie się jeszcze ruszać.
- Myszko, tak się martwiłem.. - Powiedział zmartwiony I przejechał po mojej twarzy.. Nie zwróciłam na to jak się do mnie zwrócił uwagi, uśmiechnęłam się lekko. Cieszyłam się, że przy mnie jest. Że jest przy kimś takim jak ja.
- Wszystko w porządku ? .. Wiesz, że kocham Cię jak siostrę I nie wybaczyłbym sobie gdyby coś Ci się stało..
- Tak, wszystko w porządku.. Nie martw się.. - na co on się tylko uśmiechnął.
- Długo spałam ? - zapytałam.
- Parę godzin..- patrzył w moje oczy ze zmartwieniem. - Ale lekarze powiedzieli, że to przez zmęczenie.. - Chyba zacznę Cię pilnować byś wcześniej chodziła spać. Będzie dobranocka, paciorek I spać. -zaśmiał się
- Pff, śnisz. - odpowiedziałam uśmiechając się, jednak z tym uśmiechem było trudno, byłam ociężała.. Wszystko mnie bolało..
- Kochanie, przynieść Ci coś do picia?
- Poproszę.. - powiedziałam, znowu nie zwracając na to jak się do mnie zwrócił.. Wybiegł, a po krótkiej chwili wrócił ze szkalnką wody.
-Woda, bo nie znam się I nie wiem czy możesz coś innego. - uśmiechnął się I pomógł mi się napić.
-Jesteś taka urocza.. - uśmiechnął się.
-C-co ? - otrzeźwiałam.
-Znaczy.. cieszę się, że mogę Ci pomóc. Tak cieszę się z tego powodu. - zaczął się tłumaczyć.
-Ech, a właśnie dziękuję.. Za wszystko.. Siedzisz przy mnie cały czas? - zaczął szukać odpowiedzi I nie wiedział co mi odpowiedzieć lecz po chwili powiedział tylko.
-Tak.
-Ale.. Dlaczego..? - patrzyłam na Niego z niedowierzaniem.
- B-bo jesteś moją przyjaciółką.. A przyjaciołom się pomaga, tak ?
- Tak.. - odpowiedziałam.
- Na moim miejscu pewnie zrobiłabyś to samo. - uśmiechnął się I poczochrał mnie po włosach..
- Lukas..
- Tak ? - patrzy się na mnie.
- Idź też spać, bo skończysz tak jak ja..
- Nie pójdę stąd! Nie opuszczę Cię ! - zaczął mówić zdenerwowany
- To kładź się obok.. - Nie kontrolowałam nad tym co mówię.. Ale on wziął to na poważnie I po chwili leżał obok mnie, czułam jego oddech.. Jego zapach.. Po prostu jego. Miał zamknięte oczy, po chwili przyciągnął mnie do siebie mocno przytulając ale nie przesadzając.. Po chwili usnął, a zaraz po nim zrobiłam to samo.. Następnego dnia obudziłam się pierwsza I wpatrywałam się w niego.. Był taki piękny jak śpi.. Powoli zaczął się budzić..
- Dzień dobry.. - powiedział uroczo, patrząc na mnie.
- Dzień dobry.. - powiedziałam I wtuliłam się w Niego.
- Nie wyspałaś się ? - zapytał.
- Nie. - odpowiedziałam żartując.
- To tak jak ja.. Tak głośno chrapałaś..
- Ja nie chrapię ! - zaśmiałam się.
- O widzę, że już lepiej.. To dobrze. Nie wytrzymam dłużej w tym hałasie. - patrzył się na mnie z zadziornym uśmiechem.
- Pewnie nie. - udałam obrażoną.
- Kiepsko Ci wychodzi aktorstwo. - powiedział.. Nie wiedział, że tak naprawdę pół mojego życia to było granie.. Nie wiedział jak trudną miałam przeszłość.. Zaraz miałam do tego nie wracać. Lucy, obiecałaś to Sean'owi. Właśnie.. Sean.. Mój mały braciszek..
- Lucy? - wróciłam do rzeczywistości. - Wszystko w porządku?- Powiedział.. Rozkleiłam się.. Nie wiedział - co się dzieje. - Powiedziałem coś nie tak ? - Przytula mnie I przeczesuje moje włosy.
- N-nie .. - powiedziałam, ale łzy leciały mi ciurkiem.
- Więc o co chodzi. - dopytywał zaciekle.
- O nic. - odpowiedziałam.
- Gdyby było to “ nic “ To byś nie płakała. Nie uważasz .? - powiedział I zaczął się wpatrywać w moje tęczówki.. O co chodzi.. - powiedział zmartwiony.. - -- - Nie mogę Ci powiedzieć.. - powiedziałam..
-Dlaczego? - zapytał.. Był smutny.. Był zmartwiony. A mi pękało serce.. Czułam się winna.. Jeszcze bardziej winna, niż gdy mój brat umierał na moich rękach.. Cholera znowu wracam do przeszłości. Nie dałam rady. Myślałam, że jak mu powiem, to mnie zostawi.. Bo w końcu po co mu ktoś taki jak ja.. Po co mu ktoś taki kto ma problemy w rodzinie?! No po co ?! Mimo wszystko otworzyłam się przed nim.. Słuchał mnie z uwagą I co chwilę ocierał moje łezki. Na końcu mocno mnie przytulił..
- N-nie pójdziesz?
- Gdzie? Chcesz coś do picia/ jedzenia?
-N-nie ale po co Ci ktoś taki jak ja.. Po co .. - Odejdź. Daruj sobie.
- Nigdy nie odejdę. Sam nie miałem łatwego dzieciństwa. - Moja matka zmarła jak mnie urodziła a ojciec za -wszystko oskarżał mnie... - powiedział smutny.. Również się przede mną otworzył.. byliśmy wtuleni w siebie. Nie mogłam w to uwierzyć. Zaczęłam go podziwiać, że po tym wszystkim dał radę. Nie poddał się.. Jest niesamowity. Bo trudnej rozmowie Lukas zbliżył się do mnie I powiedział.. - Pamiętaj mała, że cokolwiek by się działo, masz mnie .. Ja będę przy Tobie. Pamiętaj. - I mocno mnie przytulił. Nie mogłam w To uwierzyć, ale odwzajemniłam gest. - Pamiętasz co Ci mówiłem?
- Dużo rzeczy mi mówiłeś. - zaśmiałam się lekko.
-Oj no wiesz.. - zaśmiał się lekko I zaczął mnie łaskotać a ja nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Wygłupialiśmy się długo I pewnie trwało by to dłużej gdyby nie wejście lekarza.
-Pani Lucy, Rozalia Collins ? - zapytał.
T-tak .. - odpowiedziałam..
-Jak dobrze pójdzie to będzie mogła wyjść już dzisiaj. - uśmiechnął się I wyszedł.
-Masz na drugie Rozalia ? - Patrzy się na mnie z niedowierzaniem.
T-tak.T-tak.. - Powiedziałam, zastanawiając się, do czego zmierza.
- Hahahaha, myślałem że Kunegunda, czy coś w tym stylu.- zaśmiał się, na co ja mu strzeliłam w łeb poduszką.
-Ej, a to za co ?!
-Bo jesteś idiotą.
-I tak Cię kocham. - powiedział. - Oczywiście jak przyjaciółkę I nie wyobrażaj sobie za dużo.
-Nie mam zamiaru. - odpowiedziałam, śmiejąc się.
-A Ty.. ?
-Co ja ?
-Jak masz na drogie imię ?
-Nie mam drugiego imienia.- odpowiedział.
-Ech.. Szkoda pośmiałabym się chociaż... - patrzę się na niego.
-Hoho, jaka zawiedziona.. Nie pykło ? - śmieje się.
-Nie, nie pykło. - Również zaczęłam się śmiać. Dzień z nim szybko z leciał po chwili usłyszałam lekarza, proszącego mnie na ostatnie padania I po chwili uśmiechnięty powiedział. - Może pani już wyjść ze szpitala. Gratuluję chłopaka, cały czas przy pani siedział I ani razu od Pani nie odszedł.
-To nie jest mój chłopak.. - powiedziałam..
-Oj, przepraszam za pomyłkę. W każdym razie jestem zdziwiony. - uśmiechnął się a ja wróciłam do Lukasa..
-Słyszałem. - odpowiedział. - Jakaś taka zawiedziona byłaś gdy mówiłaś, że z Tobą nie chodzę. - zaśmiał się.
-Chciałbyś. Po prostu byłam tak zażenowana, że szkoda słów mi było. - powiedziałam, śmiejąc się.
-Pewnie tak...
-No a nie ?
-No nie wiem. Ale kłamać nie umiesz. - na mojej twarzy pojawiły się rumieńce. Które chciałam jak najszybciej ukryć.
-Słodko wyglądasz, jak się rumienisz.. - powiedział na co moje policzki zrobiły się jeszcze bardziej czerwone.. Odwróciłam głowę..
-Co odwracasz głowę.. Wiedziałem, że jestem przystojny, ale że aż tak? - w jego głosie słychać było sarkazm i śmiech.
-Oj no weź.. - powiedziałam i zaraz po tym też się śmiałam.
-Wracajmy.. - powiedziałam. - Nie chcę tu siedzieć.. Nie przepadam za szpitalami..
-UUUUU za dużo horrorków ? - zaśmiał się.
-Może..
-Może? - śmieje się.. Lecz po chwili wstał.. - No to chodź.. - Powiedział. I po chwili opuściliśmy ten cholerny szpital. Mam uczulenie na szpitale, dlatego pewnie nazwałam go '' cholernym”..

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Idziemy.. Dookoła nas kwitną kwiaty.. Jest pięknie.. Rozmawiamy z Lukasem.. Jestem dość spięta.. Tak samo jak on.. Staramy się rozmawiać na luzie, ale z każdą chwilą, czuję się jeszcze bardziej skrępowana niż było przed chwilą.. Spoglądam na Lukasa.. Jest piękny.. Nie mogę uwierzyć, że ktoś tak idealny jest na tym świecie.. Mało tego, rozmawia ze mną.. Idzie obok mnie ! Po chwili zorientowałam się, że Lukas patrzy się na mnie z zadziornym uśmiechem.. Od razu odwracam wzrok, na co on zaczyna się śmiać I odgarnia moje włosy, mówiąc że jestem słodka gdy się rumienie.. A ja ? Ja jeszcze bardziej staje się czerwona.. Nie wiem co zrobić.. Serce wali mi jak oszalałe.. Mam wrażenie, że zaraz wyskoczy mi z piersi I.. Zapominam o oddechu.. Jak mogłam zapomnieć na oddechu.. Ocknęłam się po chwili gdy Lukas zaczął mówić..
- Czym się interesujesz? - zapytał z ciekawością.
- Jest wiele rzeczy których lubię.. Ale do końca nie wiem czego chcę. Mam marzenia, ale czym się interesuje? No cóż.. Nie ma chyba takiej rzeczy..
- Na pewno jest taka rzecz.. A jeżeli nie, to już ja Ci pomogę ją odnaleźć ! - śmieje się uroczo.. Na co ja uśmiecham się pod noskiem I zastanawiam się nad tym, co on powiedział.. Skłamałam. Wiem czym się interesuje.. A raczej kim ! I zrobiłam się jeszcze bardziej czerwona niż przed chwilą. On zaczął się śmiać I żartować.. Nie mogę wytrzymać I po chwili też zaczynam się śmiać, na co on nagle mi dowala :
- Ho, ho, ho ktoś miał chyba brudne myśli, co ? - śmieje się I wpatruje się we mnie a ja stoję jak słup I nie wiem co zrobić ale po chwili mowa mi wróciła..
- Mówisz o sobie? - Zadziornie się uśmiechnęłam
- Nie chodziło mi o Ciebie. - odpowiedział
- Nie sądzę, abym kiedykolwiek miała takie myśli. - odpowiedziałam stanowczo. - Jeszcze jakby było coś interesującego, to jeszcze. - Nie mogę uwierzyć, że to powiedziałam.. Znowu skłamałam Ale on tylko zaczął się śmiać.
- Pewnie tak. Ja tam swoje wiem. - śmieje się.
- Co wiesz? - zapytałam, Na co on mi nic nie odpowiedział.. Widać było, że myśli I nie wie co odpowiedzieć.. Zagubił się w własnych myślach. Więc wpatruje się w Niego I czekam na odpowiedź.
- Co mowę Ci odebrało, Panie przystojny?
- Ech.. Najlepszym się zdarza. - I zaczął mnie szturchać na co ja oczywiście odwzajemniałam I po krótkiej chwili podniósł mnie. Byłam w szoku. Co on właściwie robi ?! Nagle czuję, wodę.. Wodę która ocieka ze mnie.. Ech wrzucił mnie do fontanny.
- Oszalałeś ?! - krzyczałam śmiejąc się.
- Może.. - zadziornie się uśmiechnął .. A ja znowu patrzyłam się na Niego jak na jakiś obraz, nie wiadomo kogo.. Mowę mi odebrało.. Jestem w szoku.. Jest taki .. Boski gdy się tak uśmiecha.. Podeszłam bliżej niego.. Wpatruje się w moje oczy .. Zbliżamy się do siebie I nagle ? I nagle z fontanny zaczęła wypryskiwać woda. Ile bym dała by ją w tej chwili zniszczyć .. Zaraz co ?! Ech.. - Po chwili wyskakujemy z zimnej wody I śmiejemy się w niebo głosy..
- Lucy.. - zaczął
- T-tak ?..- Patrze na niego I czekam na to co chce mi powiedzieć..
- Bo.. Bo ja.. - patrze się na niego I nie wiem co zrobić
- Jestem cały mokry. - kończy zdanie I daje rękę za głowę. A ja głupia już myślałam, że powie że.. LUCY OGARNIJ SIĘ ! ..
- Wracajmy.. - powiedział..- Widać po nim, że nie ma ochoty.. Ale niestety.. Jesteśmy cali mokrzy.. Nie dość że mam niedługo zajęcia.. I w tej chwili wracamy powolnym krokiem w stronę akademika..
 

 
Dobra, widzę że wszyscy kierują się ku ogromnym drzwiom, więc sama też tam idę.. Stołówka..
No więc najwidoczniej wstałam idealnie na śniadanie.. Biorę tackę I dostaje.. "coś".. Coś co za świetnie nie wygląda.. Ląduje też duże jabłko.. No cóż, najwidoczniej dzisiaj muszę się najeść tym owocem.. Biorę I siadam przy wolnym stoliku.. Sama. Jestem strasznie głodna, ale widok tego co mam na talerzu wywołuje u mnie mdłości.. Nawet nie wiem co to jest... I tak pewnie bym długo bym rozmyślała jak tu wykombinować coś do żarcia, gdy nagle za mną pojawia się ... Wysoki brunet o zielonych oczach.. Zatkało mnie, a nogi pode mną się ugięły.. Nie mam pojęcia co mam robić. W końcu co by tak przystojny chłopak.. Najpiękniejszy jakiego w życiu widziałam, chciał od mojej osoby.. Przecież nic, ale to nic, nie ma we mnie interesującego.. Mam długie brązowe włosy z blond końcówkami I piwnymi oczami.. Co ktoś taki może ode mnie chcieć ?! Patrzę mu się w oczy I nie mogę oderwać wzroku... Boże, nie mogę się ruszyć !
- Cześć, jestem Lukas.
Patrze się na niego I po chwili dociera do mnie, że się przedstawił mimo wszystko patrzę się na niego I nie mogę wypowiedzieć ani słowa.. Nie potrafię.. Coś mnie trzyma.. Jestem w szoku ale po chwili wracam do rzeczywistości I również się przedstawiam.
- Ach, cześć jestem Lucy.. Miło mi Cię poznać.
- Mi również miło. - uśmiechnął się a ja omal nie zwariowałam, jest taki piękny taki idealny ... I nagle podchodzi dziewczyna w kręconych blond włosach I całuje Lukasa..
- I zajęty.. - pomyślałam w myślach.. Może to I lepiej.. Może nie będzie tak źle.. ZARAZ O CZYM JA W OGÓLE GADAM ! NIE ZNAM GO ! DOPIERO SIĘ PRZEDSTAWIŁ ! Wróć na Ziemie Lucy..
- Co tu robisz ? - Zapytała blondynka
- Ech Lucy, siedzi tutaj sama I pomyślałem, że zaprosimy ją do swojego stolika..
Ach. Ok, czemu nie. - uśmiechnęła się I patrzy się na niego.. Mam ochotę wydrapać jej te oczy. ZARAZ DLACZEGO?! Lucy.. Wróć, znowu odpłynęłaś.. Przecież go nie znam.. Weź się w garść.. On przyszedł się tylko przywitać I zaprosić do stolika.. To nie powód aby się tak zachowywać. A przynajmniej myśleć. Jezus.. Jest tyle chłopaków, a Ty jesteś zazdrosna właśnie o tego o którym nic nie wiesz !
- Ech, to co Lucy.. Idziesz ? - Lukas patrzy się na mnie tym cudownym uśmiechem a ja głupia I onieśmielona tym co widzę nie potrafię odmówić I po chwili siedzę razem z nim, jego dziewczyną – Elen, jakąś Julią I dwoma jakimiś chłopakami których jeszcze imion nie zdążyłam poznać.. Rozmawiają.. Czuję się jak piąte koło wozu.. Siedzę I nie mogę nic powiedzieć, bo nie jestem w temacie.. Cichutko siedzę I wpatruje się w stolik..
-A Ty Lucy skąd jesteś ? - Pyta z ciekawością Julia.
- J-ja.. To znaczy z.. Właściwie to zależy, gdzie jestem.. Moi rodzice wzięli rozwód I jeżeli jestem u ojca to w Londynie a jeżeli u matki to Atlanta..
Wzięli rozwód ? Przykro mi..
- .. E tam.. To nic takiego.. Przyzwyczaiłam się..
-Tęsknisz za nimi ? - Dopytuje Lukas
-Właściwie to .. Nie wiem.. Nie pamiętam jak to jest.. Nie obchodzimy nigdy świąt razem.. Właściwie.. To jesteśmy dla siebie obcy.. - Otwieram się przed nimi a oni wpatrują się we mnie ze współczuciem I nagle czuje, że.. Ktoś mnie przytula.. Nie wierze. Lukas mnie przytula ! I gładzi moje włosy.. ON GŁADZI MOJE WŁOSY ! - znieruchomiałam I totalnie nie wiem co mam zrobić .. Gdy nagle Lukas odzywa się do mnie z uśmiechem...
- Z nami będzie Ci dobrze, jesteśmy grupą.. Rodziną. Nikt tu nie miał łatwo.. - jego głos posmutniał.. Więc też go przytuliłam a on uśmiechnął się szeroko.. I nagle słychać chrząknięcie.. To Elen.
- Ja tu jestem.. - Powiedziała sucho.. - Oj Kicia. - I Lukas przytulił mocno Elen.. Nie wiem dlaczego poczułam ból.. Ból jakiego nie mogę określić.. Nie wiem dlaczego.. To ucisk w sercu. Ale dlaczego? Przecież się nie znamy ! DO CHOLERY NIE ZNAMY SIĘ ! Ech.. Nie wytrzymuję.. Znamy się z Lukasem parę godzin, on jest zajęty a mimo wszystko moje serce bije jak oszalałe na widok tego chłopaka.. Robi się późno. Żegnam się ze wszystkimi I wracam do pokoju.. Jutro zaczynam lekcje. Ciekawe z kim będę w klasie..
- Lucy, zaczekaj ! - Krzyczy za mną . - Odprowadzę Cię. - uśmiecha się promiennie. - I mimo wszystko ja nadal nie potrafię mu odmówić.. Idziemy w milczeniu.. Jesteśmy skrępowani.. Dochodzimy do mojego pokoju.. - --Ech.. No więc to tutaj.. - uśmiecham się . - Ach.. no cóż.. Zobaczymy się jutro? - pyta z ciekawością.. A ja ? Ja oczywiście nie mogę się powstrzymać I po chwili umawiam się z nim by przyszedł po mnie.. I jutro pójdziemy razem na zajęcia..
- To do zobaczenia ! - Mówi z szerokim uśmiechem I odchodzi machając mi ręką..
- Ta, do jutra ! - odpowiadam I odprowadzam go wzrokiem.. Lecz gdy już znikł na schodach, położyłam się na łóżku.. Nie mogę zasnąć .. Leże kolejną godzinę .. Ale nie mogę przestać o nim myśleć.. Widzę jego uśmiech.. Jego twarz.. Jego umięśnioną sylwetkę.. Jego.. Lecz po chwili dochodzi do mnie, że przecież muszę iść spać.. Muszę.. Jutro mam zajęcia. Nie mogę na nich przecież spać ! Muszę wydusić z siebie w końcu sen.. Muszę odpocząć.. Ech nie wychodzi.. Oblewam twarz zimną wodą.. Widzę podkrążone oczy.. - No widzisz Lucy.. Masz czego chciałaś. No jutro się tak będziesz musiała pokazać.. -Mój umysł zaczął mnie wykańczać.. Organizm prosił o sen.. Jest już wcześnie.. Nie opłaca mi się iść spać.. Z drugiej strony.. Jeśli nie pójdę, podpadnę nauczycielom I to w pierwszy dzień ! Nie byłoby za ciekawie.. Jeszcze nigdy nie usnęłam na lekcjach.. Nigdy się nie spóźniałam na lekcje.. Nigdy.. Nie mogę .. Zmuszę się do spania ! Muszę.. Zamykam oczy ale przed oczami znów widnieje twarz Lukasa.. Uśmiecham się sama do siebie.. Jest taki idealny..Nie otwieram oczu.. Mija kolejna godzina.. A ja nadal nie śpię ! Rany kobieto ! Przestań o nim myśleć ! Ale to nic nie daje.. Wstaje I oblewam twarz po czym zaczynam się szykować do zajęć.. No cóż.. Nie usnęłam.. W takim razie później będę odsypiać.. A później nie odrobię lekcji bo będzie już późno I zawale semestr. Brawo Lucy ! Ech.. Ubieram się, wiąże włosy jak zwykle w kucyk I po chwili słyszę pukanie do drzwi .. Chwila to już ta godzina ?! - Spoglądam na zegarek I widzę .. 8 : 00 . CHOLERA, nie spałam całą noc, ale I tak się nie wyrobiłam ! - otwieram drzwi I zapraszam Lukasa do środka.. Pakuję pośpiesznie książki I zeszyty a po chwili słyszę lekki śmiech Lukasa.
- A Ty z czego się śmiejesz.. - pytam zdenerwowana.
- Mamy na dziesiątą. Przyszedłem wcześniej, bo domyśliłem się, że nie śpisz – uśmiechnął się .
- Aha.. Zaraz, skąd wiedziałeś, że nie śpię ? - Dopytuje.
- Po prostu.. Tak jakoś. - Uśmiechnął się. - Nie wiem co odpowiedzieć, więc nic nie odpowiadam I wpatruję się w niego.. Cholera, wydaje mi się że z dnia na dzień jest co raz piękniejszy.. A znam go od wczoraj !
- Ahm.. Chodźmy.. - Uśmiecha się szeroko
- T-tak.. Chodźmy . - I po chwili wychodzimy ja zamykam drzwi na kluczyk który wkładam do kieszeni I idziemy..
- Z-zaraz.. Jest wcześnie.. Gdzie idziemy?
- Na spacer. - Uśmiecha się promiennie a ja czuję, że serce wali mi jak oszalałe..
- OK ! - Uśmiecham się I po chwili wychodzimy z akademika ..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

zakochana138
 
elverisone
 
No więc kochana odwdzięczam się! <333 Dziękuje za wszystko co dla mnie zrobiłaś! *
3Maj sie jakos i wiedz że jestes najpiękniejsza i wgl cała NAJJJ!!
DLA CIEBIE TAKI SZŁODKI MISIACZEGG <3 taki słodki jak ty! **
  • awatar Kupka hefalumpka :'): Jeju.. Dziękuję : * Jest taki piękny ♥ <3 Oj no... Mówiłam, że masz nie przesadzać.. :* Nie ma za co.. I Pamiętaj, że ZAWSZE, ale to ZAWSZE Ci pomogę <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

elverisone
 
zakochana138
 
No to kochana, łap tego kociaka bo z Ciebie taka kicia <3
Dziękuję za ciepłe słowa <3 ♥
Pamiętaj, że jesteś najcudowniejsza : *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Minęło mnóstwo czasu odkąd zginął mój młodszy brat.. Miałam siedem lat, mój brat cztery.
Szliśmy na spacer, parkiem. Była jesień. Wracaliśmy dróżką z boiska na którym bawiliśmy się. Kochałam mojego brata, był naszym małym skarbem.. Oczkiem w głowie.. Ale wracając do historii.. No więc wracaliśmy tą przeklętą dróżką, deszcz dawał się we znaki i z każdym krokiem coraz cięższa była widoczność.. Sean trzymał piłkę ale nagle się pośliznął o kałużę i upadł a piłka którą trzymał w ręce wyleciała mu z rąk i poleciała na drogę.. Mój brat chcąc ją jak najszybciej złapać wyleciał na drogę i w tym samym momencie auto uderzyło mojego młodszego brata.. Nie mogę zapomnieć tego.. Cały czas gdy idę tym parkiem mam przed oczami tą scenkę.. Pobiegłam, kierowca auta uciekł.. Nie potrafiłam mu pomóc.. Krzyczałam, błagałam o pomoc, ale nikogo nie było.. Zmarł na miejscu. Próbowałam mu pomóc ale byłam za mała, nie umiałam wykonać pierwszej pomocy a jak mówiłam nikogo nie było w pobliżu.
Od tamtej pory wszystko się zmieniło.. Mój ojciec z matką się ode mnie odwrócili twierdząc, że to moja wina, że to przeze mnie Sean zmarł.. Codziennie odwiedzają grób Seana.. To moja wina ?.. To naprawdę moja wina ? .. Tak to moja wina.. Nie potrafię się z tym uporać .. Dlaczego ?! Dlaczego go wtedy nie złapałam ?! Dlaczego mu nie pomogłam .. Dlaczego ?! Dlaczego się nie ruszyłam.. Gdyby nie ja.. On by żył .. Rodzice by mnie nadal kochali a teraz ? Co teraz .. ? Teraz właśnie nie ma nic.. To ciągnie się do dnia dzisiejszego.. Właśnie jestem w trasie.. Rodzice mnie wysyłają do internatu.. Mało tego, że to internat.. Jestem w obcym miejscu, bez nikogo, a poza tym nie znam języka ! Cudownie.. Boję się, że sobie nie poradzę.. Że nie poznam nikogo.. Zostanę sama.. Sama w wielkim mieście.. Nigdy bym nie wyjechała.. Ale rodzice nie dali mi wyboru.. Stwierdziłam, że nie będę się sprzeciwiać.. Wiem że chcą się mnie pozbyć bo po co im taka córka w domu. Mam nadzieję, że kiedyś będzie wszystko w porządku I nie będą mieć do mnie żalu..
Jadę pociągiem. Jenyy masakra.. Ludzie się na mnie patrzą jakbym nie wiadomo kim była ..
Mam ochotę wstać I wygarnąć im co myśle. Totalnie wszystkim ! Mam dość ! Mam DOŚĆ ! DOŚĆ !
Nie radzę sobie.. Jestem agresywna.. Muszę ochłonąć.. Dlaczego nie mogę być jak wszyscy ? Dlaczego.. Dlaczego nie mogę mieć normalnej rodziny? Dlaczego rodziców się nie wybiera.. Oni mnie nie kochają.. Czuję to.. Mają swój świat.. Do którego ja nie należe.. I chyba już nigdy należeć nie będę.. Nie radzę sobie. Tyle. Jestem beznadziejna. Nie potrafię się uporać. Nawet nie wiem jakie zajęcia mnie czekają, ale to chyba bez różnicy, skoro I tak tam pewnie też nikogo nie będzie obchodzić, że żyje taka “Lucy”.. Ale cóż.
Jadę kolejną godzine.. Mam dość I wstaje, prostuje się I wracam do dawnej pozycji.. Patrzę co się dzieje za oknem.. Lasy. Łąki, pola.. Nic specjalnego.. Jakieś dzieci się bawią na podwórku.. Jakieś pijaki siedzą I piją pod sklepem.. Zastanawiam się nad swoim życiem.. Skoro jadę w nowe miejsce.. Może powinnam się zmienić.. Żyć teraźniejszością ? Nie chcę skończyć jak oni.. Siedzieć przed tym sklepem/w barze I myśleć czy mi starczy na następną kolejkę.. Ech.. Jestem za młoda, aby tak nienawidzić tego świata. Pora zacząć życie od nowa ! Zastanowić się na sobą ! Żyć ! .. Ciepieć.. Ale powstawać I walczyć dalej. Muszę walczyć do końca. Sean będzie ze mną. Wierzę w to. Wierzę, że patrzy na mnie I napewno nie chce bym się załamywała. KOCHAM CIĘ SEAN, mój mały braciszku. Kiedyś się spotkamy.. Obiecuję.
Spoglądam na godzine .. 23:50.. Od jutra zacznę nowe życie. Wstanę I pokaże wszystkim, że jestem silna ! Nie chcę się poddawać, nie mogę ! Zrobię to min. Dla Seana. By był dumny, że ma taką starszą siostrę.
Udowodnie wszystkim, że jestem twarda. Że potrafię. Dam radę.. No bo kto inny jak nie ja ? ..
Zbliżam się do stacji. Zbieram wszystko I wysiadam. Jest noc.. Jednak coś sobie obiecałam. A raczej nie sobie a Seanowi I dumnie stawiam kroki do przodu. Widzę akademik.. I nagle moja pewność siebie znika.. Przełykam głośno ślinę, jednak wchodzę na terytorium.. Pierwsze wrażenie? Jest ok. Mogło być gorzej.
Ogólnie akademik jest zadbany, ściany pomalowany na żółto-niebieski kolor. Dobra.. Poprawka. Jest całkiem niezły. Podoba mi się. Jest późno wchodzę do środka I moim oczom ukazuje się ogromny korytarz z recepcją.. Idę do sekretariatu I załatwiam wszystko.. Dziwne jest tak późno a ludzie wciąż są, chodzą, pracuja.. Mam nadzieję, że nie wysłali mnie do jakiegoś wariatkowa..Bo się zdenerwuje I to bardzo.
Po załatwieniu wszystkiego dostałam kluczyk od swojego pokoju.. Po wejściu rzuciłam wszystko na ziemie I położyłam się padnięta po podróży na łóżko. Gdzie po chwili usnęłam.. Obudziłam się koło 90 I dopiero teraz miałam czas by przyjrzeć się gdzie tak w ogóle teraz mieszkam. Mój pokój jest mały, ma umywalkę, łóżko I dużą szafe. Nic poza tym .. Dobra czas zobaczyć szkołę.

  • awatar Gość: Świetnie się zaczyna :)
  • awatar ναηηιℓℓα●̪●: Świetne :3 Aż ze wzruszenia popłakałam się.. :x Mam młodszego brata bez którego nie wyobrażam sobie życia. Załamałabym się totalnie gdyby jemu coś się stało ; //
  • awatar ◄Martyna►: Fajne
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
Cześć kochani, jestem Karolina.. Założyłam ten blog, by dodawać tutaj opowiadania.. Dopiero zaczynam, więc nie oczekujcie ode mnie niewiadomo czego <3
Dzisiaj wstawie już pierwszy rozdział
Mam nadzieję, że wam się spodobają moje " wypociny "
Miłego dnia, kociaki * <3